/001_0001.djvu

			: 
" 


,.. 


I:, 


.' 


...

 



.: 


..;.:. 


ł' .... ..!\!
' 




 


-. '" 


" 


. .' 


.-.".....'7. .,.'::." 


r. . 



 ... ..... - 


,I' 


\. 


1>, 


-,"., ".. 


"
		

/002_0001.djvu

			., 


'--
		

/003_0001.djvu

			'1 '
 
,) 


" 


-'"- . 


ti ,,- 
. . 


,-/
		

/004_0001.djvu

			.r 


-- 


-. 


, 


, 


" 



 


.... 
I
		

/005_0001.djvu

			jjj.tlLl U T bhA 
MUZEUM W PRZEMYSLU 
Plac CzackJeRo 3 


. 


.. 


,
		

/006_0001.djvu

			. 


Ntr

. 30

 . 



 
 


Bl/ 

 w 
 

 


M0F 


,
		

/007_0001.djvu

			I LI TEKA 

iUZEUM 'l PRZBMYSLU 
plac C 8ckiego 8 



 


\JJ


 

 

 


. 


..
		

/008_0001.djvu

			l - 


W Małopolsce wsc
odniej;u progu bezkresnych zdawałoby S1
 
rubieży dawnej Rzeczypospolitej ;leży Bircza.Tło jej, jakż'e 
malownicze, stanowią wdzięczne podkarpackie wzg rza,grube 
boeate iasyi rzeczka mała - cho w okresie wiosennych roz- 
top w i letni'ch pow,dzi - groźna Stupnica. 

az

 zi
Dia birczanska,obejmuje miasteczko Birczę i dzi

 
więjdziesią
 jeden gmin wchodzących w skład da
nego starostwa 
birczańskiego.?rzed rozbiorami,Bircza wraz z okolicą,należała 
o 
, . . 
ziemi przemyskiej i jako taka podlegała przemyskiej kasztelaniio 
:E!0biory oddał.y ją pod rządy monarchii Habsburgski
j. "Łaskawość 
I t 
Jego CGsarsk
- AP3stolskijj Mości,podniosła Birczę do godności 
starostwa. 
Potem nadszedł .straszny rok 46-ty..Chłopi oblępali
w
r w 
Birczy.OwczesnJffiu właścicielowi-panu Kowalskiemu przyszli w pomoc 
mieszczanie i czeladź 'a.worskaeChłopów pędzono aż do ]?iątkowy
 
Viielu z nich p'otopiło się w Stupnicy,-, 
W latach osiem&ziesiątych XIX stuleciapEircza to typowy 
galicyjski partykularz,pełen zalet i wad,uśmiech wyrozumieni
bu- 
dzących
Miasteczko rnałe,prowincjonalne,
le stare,nieJI pOzb8
ione 
tradycji,powstało ze wsi zwan
j 
owobr d
W epoce ja :ielłćńskiej9 
należało do Bireckich,ktćrzy od niej nazwisko sw
 wzięli. Możny
		

/009_0001.djvu

			-2- 


, 


ten r0d,wywodzący się z pnia Gozdawit
w,jeden z Humniokil
Balami 
i DydYnskimi,rychło nadał aałej gGrskiej miejscowości charakt
r 
miejski.Niemało też dla rozwoju miasteczka i okolicy przyczynił 
się klasztor,którego ruiny w pobliskim Korzencu do dziś dnia istnie 


ją. 


W czasach,ktQ.re opisuję,Bircza przeżywała kres swoje,j "powiatowej 
świetnośc
lI,gdy władze austriackie przeniosły' starostwo do Dobro- 
mila.Degradacja nastąpiła w roku 1876,za staraniem najpierwszej 
w okolicy rodziny Tyszkowskich.Tego tak ważnego dla BirczD wyda- 
1ienia już nie pami
tam,ale pamiętam dob
ze kilku urzędników,kt6- 
rzy po przeniesieniu zBirczy odetchnęli.Gdy mi pokazano te loka- 
I -" " 
le,w kt
rych mieściło się starostwo i rada powiatowa,gdy mi.opo- 
wiadano,że starosta mieszkał w iworskiej oficynie,a komisarz na 
folwarku. w Starej Birczy,nie dziwi
 się,że,urzędnicy1stąd uciek!
 
Od t
go czasu jednak zaczął się powolny upadek Birczy. 
Za moich ,młodych lat był w Birczy sąd powiatowy z dWQch'sędziów 

łożonYtPoczta,szkoła,dwie parafie-polska i ruska,urząd podatko- 
wy i straż.skarbowa",wreszcie notariat "i. apteka.Otp widome ozrtaki 
\ 
miejscowościc 
Apteka była włas
ością niejakich I{ruczków,a poczta państwa Zarę- 
bÓi,pGźniej przez małżeństwo przeszła do rodziny 
kniliskich. 
Przy zmianie procedury sądowej z pisemnej na ustną,powię
czył .się 
skład Sctdu do czterech sędiiw, co wpłynęło dod-at:p.io na aż: .;i..:"'ie 
miab l 

ka. 


ul{ręg birczański odgraniczony chi.l.J.skim murem od innych po- 
wiatów,żył własnym życiem.Gospodarka opierała s

J prawie wyłącz- 
nie na rclnictwie.a skromny miejs
owy przemysł ograniczył się do 
trze
h gorzelni,w tym jedna mojeEo ojca w Rudawce,dwie żydowskie 
w Brzuzce i Brzeżawie i kilka innp;ch obiektów reprezentujących 
zbrojny w postęp XIX ,wiek. W samej Birczy była huta, bardzo dobrze' 
prosperująca,własnoś
 panstwa Kowalskich.Produkowano tam szkło 
apteczne.MQj ojciec wyrabiał w Rudawce zielone szkło okienne i. 
naczynia,podobne także fabrykowali panstwo Wajgartowie w Jasienicy 
Po wsiach wreszcie były cei,ielnie,tartaki i,młJnY ale prymity\vne, 
a przez to nie w
ele mające wsp
lnego z przemysłem.
		

/010_0001.djvu

			-5- 


Senne naog
ł miasteczko ożyw
iało si
 w każdą środ
tkiedy 
, 
odbywał się targ tygodniowy.Z tej racji do Birczy ciągnęli przy- 
bysze z całej okolicy.Barwny i r6żnorodny był tłum,kt ry się krę- 
. . I 
cił po wyboi
tym ryrucu,wśr'd fur,wozów i pqwoz 
,u nfek G
ych w 
parę,u innych w czw6rkę zaprzężonych,a zawsze mocnych,bo birczań- 
skie, drogi i błota sławą swą niemalże samym jarmarkom dorównywały 
Szlachta 
iemiańska licznie zjeżdżała się na te jar
arki,bo tu i 
interes
ożna było załatwi5 i 'pogadaj o kłopotach dnia codzienneg l 
i wreszcie przerwau trochę nudę wiejskiej sielanki. . 
Funkt kon
e
trac
jny mie£cił się w sklepie EnGelbe
gowejo Sklep 
. I 
był w r

ku i myliłby się ten,kto uważałpy,że był to zwyczajny 
sklepik żydowski zapadłej prowincji o 
, . 
O nie ,-skle'pik Lajbu:::dowej-bo tak, nazywano EngelbergoHą-to restau' 
cja i sklep korzenny,hotel i giełda zie
i nirc
anskiej.Kr61
wała 
tu' niepodzielnie niepozornB postać w szarym,zawsze 
imodIDiennyID, 
za't)sllBZCzonym. ubiorze i nieco zatłuszczonej peruce.. 
. Interesy okollczn'ych ziev1ian znała LajbusiovJa znakomicie, zawsze 
potrafiła w czymś zapośredniczye,czymś się przysłuż
 :,-coś dora- 
.dzić, a w ostatecznym efekcie ze wszystkiego jakąś ko
zyśc dla sie. 
/ 
bie uszczkną
.Jednym 6
owem spryciarka
Ale zie
ianie lubili tę 
starozakonn
 powiernicę swoich interes'wo 
, , 
Sytuację polityczno-społeozną ziemi birczanskiej możnaby 
ują
:
 paru słowach: była identyczna jak w całej ówczesnej Galicj 
Bardzo wielkif {pływy m;ieli z
.ianie ,ruskiej wzglęą.rJie ukraińsl
iej 
kwest
i jakby nie 
yło,ludowe stronnic
w
 znajdowało si
 dopiero 
w zaczątkach i to nie,w samej Birczy,a o socjalistach,kt6rzy do- 
piero pojawili się ,m'wiono z bojaźnią -i, odrazct j
 o zwykłych ra- 
busiach.Spuś6my,zasłon, na te spraw-,kt
re i 'takV nie są te
ate 
\ . 
niniejsze[o opowiadania,a zap
wnG nie przyaporzyłyby. chwaly miej- 
scowej 
 elicie. 
C
łopi,praktycznie biorąc, nie liczyli się.Frzy v
rborach do sejmu 
i parlamentu łosowa:J-i zawsze na Tyszkowsl:ich, a do rady p01.iato- 
wej i 
xx

 rad 5
innych,szli 
awsze 
a poradą dzied
icaoO me-' 
todach stoęowanych przy wyborach "będzie mowa na właściwym ciejscu
		

/011_0001.djvu

			"' 


-4- 
 
'
ie
iaa
twO,jakO Si
r yżej rzekło,dzierżyło_ prym w całym ówczesnym 
zyclu.Nle za bardzo bprzyjało szkole, kołkom rolniczym,kas
m sp6ł- 
dzielczym itd.Było zatym zaprzeczeniem wszelkiego postępu.Z dru- 
, . 
giej strony jednak spełniało rolę opie
czą wobec chłopa,pomaga- 
jąc szczególnie w okresie przedn6wku,nięmożliwym prawie do przeży- 
cia bez tej pomocy.Panie za9t
powały ni.i


,
CYCh w powiecie le- 
karzy, opiekowały się dzie

i wiejskimi, niosły strapionym i potrze
 
bującym słowa pociechy i ws
ółczuciaG 
. , 


, &. 

 Wspomnieniami moi

 obe,jmuję głównie lata oa l8
O-1896.. 
W tym/{czaSie uczęszczałem do gimnazjum w Przemyślu,ukonczyłem , 
stUdia prawnicze w Kra
owie,ożeniłem się i opuści
em z żalem1nie- 
. 
wysłowionym te strony,rozpoczynając pra
tykę sądową o 
Mając żywo w pamięci te ezasy i lUdzi,poświęcam to opowia
 
danie dzie
om-tych 
odzin,kóre związene były z piękną ziemią bir
 
.cżańskąoNiechże te 'kartki wydrą-wszyśtko poch
aniAjąmemu biegowi 
czasu - nieco atrnosfery,w jakiaj żyły poprzednie pokolenia; 
\ & 
Rody ziemiańskie ziemi bircz8ńskiej należy podzielić na 
I 
trzy gJ.!UPY: 
Pierwszą z nich stanowią rodziny osiadłe w bircz
skim oq 
- ) 
lat paruset,albo dłużej jeszcze,drugą za
ieszkali od s
u, conaj- 
mniej ,trzecią wreszcie przybyli w. ostatnich d'ziesiątkach XIX wiekuj 
& I 
Listę rodQw piefwszej grupy otwierają: 
Tyszkowscy,
siedleni w sanockim przez Jana Otbr
chta,po 
nieszczęśliwej wyprawie do Mołda
i
.Dobra,ich znajdowały JJ 
. . - 
się w dobromilskim,sanoc
im,a przed tym i w leskim,lecz te 
, ,. 
ostatnietwymienione zostały na położone w przemyskim Sier
koś
e 
i, Zabło3ce,uprzednio własność Prze -'lirskich..XQłO Dobro
ila,mię- 
cizy innymi,mieli.Kal
rię Iacłavvską,koło Birczy Tr jQę opiewaną 
... . 
przał Winc:entego Pola w "Senatorskiej Zgodzie". 
Przed czasami przez6mnie oma
ianymi,było dw
ch Ty
zkowskich sta- 
, . 
rych 
awalerów,pan Józef i Antoni.Jeden z nich miał z dzięwczyną 
z JaIDny troje azieci,dwie corki i syna Pawłe.,.córki wyposażył i 
, . 
powydawał za ruskich k
ięży,Fedorowicza.i Metykata syn 
aweł fSz- 
t
łcił się w aptekarstwie.Będ4c na kursaeh farmaceutycznych we 
. - 
Lwowie, z'aprz;yjaźnił się ze studentem filozofii J?rzysie ckim., 't.::tóry
		

/012_0001.djvu

			-5- 


. \ \ 
poznlej w Jego poczynaniach odegrał nieposlednią rolę. 
"/ 
Tyszkowscy posłow
li przez długie lata z powi
tu Bobro- 
milski,egooZadlłn z nich nie zabrał ni
dy głosu Vi parlamencie,ani 
w sejmie\Wybory odbywały się w ten sposob.że'komitet wyborczy 
W Dobromilu'otrzywał z barucu duże piehiądze na polecenie pana 
Tyszkoi.skieg
.Fieni
dze'te wydawane były w dwudziestu 'koronów- 
I . 
kach,przekrawywanych na poło\{ę ..P0łQw
 Banknotu dawano ID chłopom 
przed wyborami,a po wyborach,kiedy już pan Tyszkpwski został wy- 
brany,otrz
mYWali chłopi drugą połowę.Oprócz tych zachęcających 
upo'1linków,pan 
yszkowsld zapewiadał,że Q" ile nie zostanie posłem
' 
. . J 

ie pczwoli kraśv drzewa w lesie. 
Jego agitacja wyborcza 
iała jednak nieco bardziej parla- 
mEmt
rne formy w stosunku do szlachty mieszkającej w 
aścianku 
Dobra -Szlachecka.Pan Tyszkowski przecież raz przed wyborami zja- 
wił się w Dobrej . Przemawiał kretko do "panGw braci'n ,którzy szc
e_ 
nie wypełnili budynek tzw.w zaścia
 p
efektury,dla odróżnienia 
od, gminy chł:opskiej i stali często boso, słuchając nabożnie kilku 
Sł0W m&gnata,zapewniającege,że o ile otrzyma mandat, będzie nadal 
dawa
 pastwisko,zbierkę w lesie i drzewo.O ile nie zostałby pos
 
, 
ł
,wszystkie dobroczynności skończą się też.Zdaw
owe słowa grze- 
czności,ś 1 iadczące o równościfl społecznej jeGo i Dobrzańskich, 
kończył
 tę skromną przemowę kandydata.Ale skutek był niezawodny, 
DobrzanscYJ jak jeden mąż b
osowali Ba Tyszkowskimi. 
Nie pomogły ka.zani,a ruskiego 'isięd'za, kt
ry "tł1imac.zył im z 
bony, 
że powimi.if poprzeS ruskiego kandydata,przycz;ym ksi	
			

/013_0001.djvu

			-6- 


... 


" 


W cerkwi po stronie pE3wej stała 
zlachta,po lewej chłopi 
 gmi- 
ny rustykalnej. Wiele lat toczył si
 proces Dobrej Szlacheckiej z 
Dobrą-Rustykalną,sąsiednią wieską o lasoDobrzańscy twierdzilip 
. l I 
Z e as jest s
lachecki ,że jest. czymś w rodzaju obszaru dworskie- 
go,chłopi zaś chcieli 'hyc też współwłaścicielami. 
\ 
Za poradą adwokat'w zdecydowali Dobrzańscy poprzeć spra- 
.wę osobistą prośbą u cesarza.W oznaczonym dniu .stawiło się Bześci' 
delegat
w z Michałem-Stalonym Dobrzańskim,ex powstancem,na czele 
,w SchUnbrunnie,gdzie zostali przyJ
ci przez Franciszka J6zefao 
I 
Jakże musiał zadziwi
 cesarza ws t
d tych osobliwych szlachciców, 
ktQrzy wystąpili w długich kapotach i butach ry'hotyckiej produ- 
kcji.Zaden z nich nie. umiał słowa po niemieckuł

wili bowiem w 
domu i przy gosp'odarstwie po rusku,a na "oficjalnyih występach" 
. ' 
po polsh
GTłumaczył jednak doskonale ich w
vody 
siąże Lobkowitz, 
adjutant cesarski,poza tym. wręczyli cesarzQw1 petycję na pi
Die. 
Las wrócił do Dobrzańskich. 
Wrucimy do dziej'w P
wła Tyszkowskiego.któr,go tymczasem 
ojciec adoptował i' ten spos6b pan Paweł przyszedł nie tylko 
do ogro

egemajątku,ale i do świetnego nazwiska,a za zezwoleniem 
cesarza do herbu Tyszkowskicb,-Gozdawa. · 
Ożenił się p6zno 
 hr.Fredrow
,poniew
ż zaś małżeńslwo 
było bezdzietne obawiano si
,że t. wiel
ie dobra przejaą 
 ręce 
ruskie Fedorowicz9W i Metyk6w. .Y 
Za poradą przyjaciel
 swego,wyż. wspomnianego Przysieckie- 
go,zapisał Ty
zkowski cały MX1 swój majątek Akademii Umiejętności 
w Krakowie. , 
Pa
eł Tyszkowski 'był marszałkiem powiatu dobromilskiego, 
posłem do sejmu krajowego i parlamentu we 'Wiedtliu.By'ł to cżłowiek 
dobry i miły ale w życiu społecznym niczym się 
ie odznaczył. 
&: 
Drugą rodziną, z ht0rą najbliżej zetknąłem si
 byli Nowo- 
sieleccy-Czeczele.Od niepamiętnych czasó
 mieszkając w sanockim 
, ' 
i oni ,należeli .do tak zwanych rRcerzy olbrachtowych.Zwano ich 
szlachtą z pod Chwaniawa.W birczanskim pożakładali szereg wsi
		

/014_0001.djvu

			-7- 


i 'tak Wojtkowapochodżi od Wojciecha Nowosieleckiego,Jureczkowa 
od Jurka,a Nowosielce zwane przedtym Seńkową,od Seńka Nowosielec- 
kiego. 
Nowosieleccy byli og lnie lubiani, jako ludzie nieposzlako- 
wanej uczciw0sci ,posiadali nie tylko s:yinpatię
 sąsiad w, ale i. 
chłop6w,a w Birczy inteligencjia 
. . 
Za m_ich młodych lat n
storeJU tej rodziny, b:y"ł 
właściciel Wojt
ow'j,w ktQ
ej mieszkał 'też stryjecny 
Wen anty. 
Dalsi Nowosieleccy pociad21i Grąziową,cz
śó zwaną Dolną 
. I 
mi
ł Blonisław,zaś średni
,przyrodni jeeo brat KaziMierz,Moj szwa- 
gier.W 
owosielcach - Kozickich sieaział Zdzisław'
owosielecki, 
rodzony trat Kazimierz,. 
Od wielu lat trwała między Nowosieleckimi a Stanisławem 
Gniewoszem zażarta 
alka.Gniewosz był właś
icielem Trzciroica,
a, 
. .t'. 
o1{oliczne stpsunki bogaczem.Zaden z Nowosieleckich nie mlgł się 
z nim r'vmaS,anipod względem maj4tkowYIT,ani co fto wykształcenia.. 
Co por,6żniło Gniewosza z .Nowo'sieleck1mi nie wiem, ale' w tymh CZE_B 
sach walczono zajadle o stanowiska polityczne..Stanisław Gniewosz 
I 
nie cieszył 
ię sympatią,lecz pozyskawszy sobie Tyszkowskich,co 
dziwne także pana Pieściorowskiego,został vice-mars
łkiem powiatu 

elegatem do T-#a Eredytowągo Ziemskiego,a następnie dyrektorem 
tegoż T-wa. 
Fo pewnym czasie 
Tyszkowski pTzeszedł na 
rnaleźli inne ,poparcie. 
KOTILisarzem starostwa dObromilskie:, był pan Miwczysław 
Zadora-PaszFtidzki.Fgm ten,właściciel pięknego majątku 
ieln6w w 
przemyskim,ożenibny z panną Siemaszkówną,dawną nauczycielką u hr
 
Stanisławew Baąenich,trz
sł powiatem i właśnie on,a nie starosta, 
prowadził politykę powiatową_ 
J;aszkudzld 'sta1.1l ;j' $t anowczo po stronie .N o,,;osieleckiego cDe 
tego wszystkie
Q,umarł Ju


 RyszardPieściorowski i wówczas 
spór przybrał na sile.' 


p'an J6zef, 
jeco brat 


, I 
sytuac ja .....za.cęła się jednak zmieI].ia' ..:Paweł 
stronę Nowosielec
ich,kt6rzy r wnmeześnie
		

/015_0001.djvu

			-8- 
Pieściorowski 
0stawił dwie s
ostry,jedną Wilhelmin
, 
Jezefową Nowosielee
ą i drugą,wdowę po Dydyńskim w Grąziowej. 
Państwo J
zefowie Nowosieleecy mieli jed
ego syna.Stanis- 
ława,doktora praw,pó
niejszego starostę w Kroś
ie. 
 
. \. 
Pani Dydyńska miała syna Staniaława ,także prawnika,kt ry 
administrował i dzierżawił 
odowę,m
j4tek fundaCji'Dydyńskicho 
Ponadto miała dwie corki,Zofię za Bro!'J,isławem NowosieleckiI!l i 
Julię literatkę .Wszyscy pretendowali do pięknego spadku, j.akie byłe 
, . 
Xuź
ina,a tymczasem testator chciał' inaczej,utanawiając fundacj
 
stypendyjną na r
:cz kilku rodzin.Fundacja ta, pomyślana .była jako 
pomoc d
a szlacheckiej m
odzieży,ucz4cej się w szkołach srednich 
i na uniwersytetach.Fierwszeństwo,w korzystaniu z niej,zastrze- 
- .' 
zono oozywiście dlaLrodziny,a że fundacja była zasobna, rodzina 
/ 
zaś liczna,więc na późniejsze,tl.oroczne' zjazdy stypendystów w 
Kuźminie, stawiał'o się po kilkunastu samych Nowosieleckich,nię li- 
, , . 
cząc zaproszonyc
 goscioKażdy taki zjazd zaczynał się w d
iu ro- 
cznicy śmierci fundatora,nabożeństwem w kaplicy,przezeń fund owa- 
nej,poczym. następowałO przyjęcie, zgodnie z wolą testatora "skrom- 
ne acz dostatnie"" 
lifarazie' jednak z testamentu, jak wspomniałem wyżej',rodzina 
" \ 
była niezadowolGna,po'sądzała nawet G
'liewosza o a,utorstwo, tym bar- 
dziej,że Rysz
rd.Pieścior0wski ustanowił :0 kurat;rem fu
t
cji l 
niennwiśc rosła.
 
W tyr:' j c.'coś cza.sie wpł: w }.Jo1.i,tyczny GniewosZ!: 
':ł.czą IVJ -.:;a- 
s

..Do
tor Stanisław Nowosielecki,został najpierw zastępcą aele- 
gata do T-wa 
redytowego Ziemskiego, bijąc *rzcinskiego,stronnika 
Gniewosza,nast
pnie delegatem,bijącswego szwagra Henryka Kapisze- 
- . , 
wsl{iego,również stronnika Gniewosza,a Vvresz?ie dyrektorem "teLoż 
T-wa w KraLowie. 
1 .. 
 
Cóż' obecnie dzieje siQ z Nowosieleckimi i ich majątYL
i? 
Panstwo J zefowie PQmarli
jeliiyny ich. syn i spadkobierca er.Stani- 
sław ob

ł WojtkbW, i d.okupił ,
achew koło 1?rze1!lyśla.D,ziś jednak 
.także nie żyje.Z syn6w jego &r.J
zef dĘierżawi od Bielawekich S
e- 
lec pod Przemyślem,Tadeusz były dzierżawca pracuje w naf0ie,dr. 
J€rzy niedavfTIo zma
ły były wła
ciciel Wojtkowy. 
Sama'Wojtk
wa,rozparcelowana.a tylko 
asy należą jeszcze odo Jczef 
i Tadeu
za Nowosieleckich.Z cdrek,Jadwi
B i Helena ws
ąpiły do 

la6ztoru'Niepokalanok ,trzecia Maria 
J8zła za mąż za starostę 


,
		

/016_0001.djvu

			... 


-9- 


. 


jaworowskiego - hr.Łosia.Syn Walentego NOWOSi
kiegO,Zyg

t skon- 
cz
ł 
tudia i żostał inżynierem kolejo\
,jedna'z c'rek'poślub1ła 
pana Fieni
żka w xXakowie,druga pannaCelina gdzieś wyjechała. 
Nie znam dalszych losów tej gałęzi rodziny Nowosieleckich i ich 
majląt
ow. . 
:Bronisław Nowosielecki ,krzepki 93 lat licz4-cy starzec ,prze- 
j 
żył żonę i synQW Wacława i Adama.Mieszka w małym dworku w rodzin- 
nej 
rąziowej,gra w ulubioneeo wist
,pije mocną kawę i ekłada od 
czasu do czasu dalekie wiz
ty krewnym i znajomym. 
Najlepsze stosunki łączyły mnie ze szwagrem mojej żony,Xa- 
zimierzem No
osieleckim,właścici€Ie
 Gr
ziowej-Sredniej.Po ślubie 
z KazimierąPodolską,Kazio Nowosielecki rozpoc

1 ospodarować na 
. 
rodzinnym majątku. ' . 
Młode małżenstwo nie miało zaiteresowaa ani pojęcia o eospodarst- 
wie.Straci
i też szybko Grąziow
.Całe tygodnie rozjeżdżali cżw'
- 
ą,rzemiennym dyszlem od komin1(a ao kominka,a tymczasem gospodar- 
- ' 
B
WO zostawało na XX łasce Bożej,a .raczej na- ła
ce. ,służby"ł1iarę .... 
niepo
odzeń dopełniły,mbtylica u owiec,pożar i wylew Wiaru. . 
M
jątek został sprzedany wujowi mojej żony Właf a;owi Balowi, 
kt0ry następnie odstąpił go jakiemuś żydowi. 
Po latach zakupili już znacznie okrojoną Grąziową Sokołow
ki i 
Czaplinski 9 
Okóło 1902 roku nabyli Kaziowie Nowosieleccy Lininę,
iewielki gor- 
. . 
ski folwark.w star
amborskim.Wkr teaM jadnak i to 
t
acili i roz- 
poczęli życie oficjalistów prywatny
hoJakiś czas'był moj szwa6
r 
rządcą u 
revmych moich Ząbeckich w.Pobereżu,potem administrował' 
/ 
w Miłowaniu na Fodolu i W 
r
lilicach u'ks.Hieronima Lubomirskiego. 
W 1906 roku objął adrr:inistrację Kuźminy,w dobr
ch fu
acyj- 
njCh Pieściorowskich,gdzie utrzymał się długie !ata. 
Kuźmina miała liche ziemi
 ale niezwykle./piękne lasy,kt.re 
nawet władze kazały przecina:;, co w naszej gospodarce' leśnąj nale- 
\ . 
żało do-_ rzadkmeh.X 'wypadków" 
W środku pięknie położonej wsi stał Dodrzewio\
 dwór,budo
' 
wany w połowie lVIII wieku przez któregcś z Pieściorowskich
W tym 
, 
do
u mieszkali moi szwugrowie dwadzieścia parę lat.Do osobliwości 
. należał pięciościenny salon,urzqdzonY,odpowiedniITi do niego mebla
 
.' mi. W pokoju śp .Fundatora st.ała kasa woj skowa z cyfrard Napobeona I
		

/017_0001.djvu

			-10- 


któTa jakimś dziwnym trafem zawędrowała do 
lźwiny.Wszyst
o to 
. 
stano
iło pełen romantyzmu.zabytek na tle kolosalnych drzew par- 
kowych i starannię prowadzonego ogrodu,o ktery traszczyła się Xa- 
zia Nowosielecka. 
, . 
,O 9pr6cz domu i zabudowań folwarcznych' dominowały we wsi 
I dwa kościoły. Stary kości6ł,niegdyś rzymsko katolicki oddał 6wcze- 
ny właściciel k 
1zu ruskiemu. 
Nie było zatym długi czas polskiego kościoła i dopiero Ryszard 
Fieściorowski postawił kaplicę mszalną z grobowcami rodiiny Pie- 
ściorowskich.Dzwonnica nie istniała od. dawna, bo pokłócon
 z pro- 
bQsżczem P
NSZY kurator Gniewosz kazał w nocy dzwonnicę rozeb- 


ra6. 


W Kużminie spędzałem z żoną i dziećmi wiele wakacji i 
świąt,które na zawsze poz
staną najmilszymi wspomnieniami. 
Skromne waruruci finansowe,w jakich znaleźli się Kaziowie 
nie były przwszkodą w utrzymaniu t{adycji,kt6ra w Kuźminie wy- 
glądał
 z'każd
go kąta domu c
y ogrodu, z' 'zapatrywań i sposob
 
bycia,rozmów- ,lek U y i oceny sytuacji politycznej. 
Była to para 
obrJch ,przemiłych ludzi.Na ich walory skła- 
dałysi
,wrodzony wdzięk,niczym\nie wzruszona pogoda, serdeczny 
stosunek do ludzi,orazj przywiązanie do da\vnych tradycji,utępu- 
jące jedjmie tylko temu wszystkiemu,co nosi zbiorowe miano"Polska' 
, C
oc
aż sami niezamożni,wzięli sobie dawnym obyczaj
m 
rezydenta,pana Rudolfa Gawin - Niesioło
ski
go. 

iesiołowski pochodził z dawna" o
iadłej szlachty sanockiej 
Wraz z ośmiorgiem rodzeństwa odzie
ziczył Ropienkę-GQrną i z ra- 
mienia tego licznego rodĘenstwa gospodarowałkilkadziesiąt lat 
tymmajątkiemePo sprzedaży Ropienki,pokrzywd
ony prEe
 r0dzeń- 
stwo' zjechał do Kuźminy około ,1910 roku. Był to starzec ogromny, 
tęgi,utykał na jedną nogę,co przy jego stutrzydziestokilQBramO - 
wej wadze znaczni
 prze
zkadzało w chodzeniu
Swietny znawca zie- 
mi 8anocl
iej,PaTIiętał wiele tamtejszych ludzi i zdarzeil a poza 
tym był nieocenionyn tQwarzyszemcTypowy sa
oczanin,był chodzącą 
.
		

/018_0001.djvu

			-11- 


kro.nike n o przybyszach i dorobkiewiczach m-awiał z przekąsen'''żad- 
ne takie tu- nie byli ". 
zybko też stał się. "d'ziadzio"Rudolf jc':::- 
,. . 
by konie

nJ
 uzupełnienię
 roJzajow6go obrazu towarżyst
a \ 
modrzewiov
m dworze. Trochę dziwny był tryb życia tego osiemdzie- 
. , 
sięcioletniego,rześkie 
. starca. Wstawał zaw
ze. o czwarte
 z rana 
i do -śniadania kła ł' ,pasjanse,albo grał w wista sam z trzema. koł - 
karni. Około ósmej zjadał w towarzystwie Kazia śniadanie,poczem 
czytał książki,szedł na spacer,czasem drzemał w 1(bokim fote1u. 
Około ll
ej zjawiali się obaj panowie w jadalni ,aby towarzy - 
szyć Kazi przy śniadaniu.Punkt
alnie o
 pierwszej podawano obiad, 
zawsze sma
zny i obfity i wyczekiwano nie zdradzając ni
zym. nie- 
.cierpliwości na' partyjkę poobiedniego wista. 
Dosłużywszy się emerytury,zamieszkali Kazimi
rzowie No - 
......- - I 
wosieleccN w Ropience u boku swe o syria Klemensa,ktćry otaczał 
I 
ich prawdziwie synowską miłaścią. 
I tu potrafili stworzyć niły dom,zawsze pełen gości starych i 
młodych .
a stole leża
 nieodmiennie duży boohen świeże
o chle- 
ba,póż i masło,Kazio nieco pochylony zaparzał na Sam?WBTze'prze - 
świetną herbatę, jego żona schludna starannie ubrana staruszka 

 
z werw
 opowiadała prawdziwe i nieprawdzwe historieo 
Po śmierci Zdzisława Nowosieleckiego została wdowa po nim 
Wanda 
 domu Falko.\{ska z' córką Wandą, żwaną w roazinie małą Wun- 
dą
Obie mie
zkają w Jureczkowej.. 
Same Nowosielce są w,rękąch żydowskich
 
Z da
nej kilkus
tletniej fortuny Nowosieieckich,pozosta
 
\ 
tylko kościół, fundowany niegdyś/XVIII w./przez starostę Nowo'- 

ieleckiego
w którym do dziś dnia zachowały się portrety fudato 
ra i jego żony. 
ekli. 


& 
Z obszernych niegdyś dóbr Dydyńskich,pozostała tylko Grą- 
\ 
ziowa GórnallSiedzćł w niej cz.terej synowie' Sanisława. Dydynskiego II 
&" 


Majątek Trzcianiec po Gniewoszu został rozparcelowany,a resz
ki 
lasu nabył śp.dr.Jerzy Newosielecki o 
&
		

/019_0001.djvu

			-.2- 


Jawornik ładnQ
posiadłość Trzcinskich kupili żydzi. 
Parlstwo Trzcinscy wyprowadzili się do _Gdyczyny w powiecie brzo- 
zowskim. 


.# 


& 
'> 
Najbliższym 

y
 sąsiedztwem moich 
rodziców byli panstwo Kowalscy z 
irczYł
abyliBirczę od hr. 
Humnickich w pierwszych dziesiątk
ch XIX
wielruQZ tej r
Cji za- 
licz
t ich do drugiej grupy ziemian bircz
skich
 
Hrabiowie Humniccy .oprlicz bircza.nskich majątk wjBircza,Stara 
Birc
al i TOkarniaj,osiadali jesz
ze Sufczynę,obecnie 
ani Tar- 
nawskiej,Brzk
kę,dziś żyd'w Ringlów i jeszcze szereg innych wsi
 
Można rierdY0

dzina,tak wszystko postradała, że ostatni Humni- 
cki zmarł jako dozorca kamienićzny w Krakowie6 
Pierwszego nabywcy Birczy nie pami
tam,natomiast dz

: 
jego stoją mi żywo prz'ed oczami.Najpi-erw rządził' tam pan Inno- 
centy Kowalski,pierwszy notar
usŻ w Birc
y,ożeniony z rosjanką 
panną Fan 1 cratiew i,ciSrką. 
bernat
ra.Panią zdobiła wielka ŁafoćJ- 
noś-S i dobroć, panJi Innocenty' miał 'troch
 szors-tką naturę .Mał- 
żeństwo to było 
 bezdzi
tne,a mnie utkwiło w pami
ci,bo ja- 
. ' 
ko szescioletni_chłopiec z powod
 choroby mojej matki, jakiś czas 
u nich przebywałem,za co wdĘięcznoś
 dozgonną zachowujęo 
Wog
le oboje panstwo Kowalscy byli poyvszechnie szanow
ni i lu- 
.biani,cćż kiedy-pan Innocenty zaczął się wraz ze swoim rządcą 
a zarazem kuzyn
m Kunnersbergiem zajmowac spirytyzmem. W eksta- 
zie mistycznej WYS]rubyv'l
li sobie krz
rże na głmni.eh,a gdy do :Bmil:' 
czy zawitał jakiś Jaworski i zaczął szerzyć wiarę w ducby,pan 
InnQcen"'t;y tak mu uległ,że wkoncu na r3ekom,yl:rn£n rozkaz' ducha 
zagł odził si
 i umarł. 
Po śmierci męża,pani Elżbieta 
więciła si
 \vycRowaniu dzi
ci swojej 
towskiej. 
Birczę objął mł
dszy brat pana Innocentego,Stani
ław, 
emerytowany generał.Całą sw
 młodQś
 przebył pan Stanisław w 
wojsku, służąc w szist,rm pułku ułanow austriackich.Pod Custozzą 
w 
B66 rokn,pr
ePły


e swoim szwadronem rżekę wpław, w n
grodę 
za co awansował na rotmist
za.Na starsze lata kiedy nie nadawał 
się już do. liniowej służby,przydzielono go jako komendantaX ko- 
.misjipoborowej Koni.Wtedy za8z
d
 w
pad
k,kt6ry doskonale cha- 
rakteryzuje gen

ałacFrzy. jaki
 dużym zakupie,zwr cono mu uwa- 


wyjechała do .Lwowa i poś- 

marłe'j zioEJtry pani Jllrys-
		

/020_0001.djvu

			-13- 


g
,że za dużo zapłacił 'za konie.Kupna nie można było już cofnąJ, 
więc pan Stanisław J 1(azał odesła' trzysta koni do swego majątku. 
Uj
ty tJ
 gestem dowódzca,przeprosił Kowalskiego i konie wróciły 
do pułku. 
Po przejściu na emerytur
 ;zamies.ekał generał w' Birczy z 
siostrą Augustą,która w pćźniejszym już wieku wyszła za mąż za 
;tare o magnata czeskie
o,ordynata na majątku Sch
nbach hrabie- 
"- 

o Zetwitza.Po krgtkim pożyciu małżeńskim owdowiała i wr
ciła do 
EW
g0 rodzinnego domu.Pani Augusta,bogato wyposażona przez męż
 
przywiozła do Birczy wspaniałe zastawy stołowe,srebra,kryształy, 
zaprzęgi i sprzęty,przywiozła też zwyczaje zupełnie odmienne od 
panujqcych w szlachec'dch domach. 
W sali jadalnej, której ściany zdobiły pyszne trofea myś- 
liw5kie zasiad2mo do obiadu zachodnim zwyczajem o 
odzinie szós- 
tej.Trzecij służących gotowyc
 na_każde skinienie,uwi
ało się po 
. 
sali; a za panem generałem stał lokaj wołany przez niego : "Nicha- 
jło duraku". 
Dwór był obszerny kilkUnastopokojowy,architektury dośj' 
pospolitej,gdy zaś dostawion
 za czasow generała od strony wja- 
zdu dwie baszty,zyskał na okazał os ci i nazywano go odtąd "Cha- 
teau BirczaJ 
W jednej z tych basżt wisiały obrazy malowane przez ma- 
larzy bawiących chwilowo- w Birczy.Jeden z nich,pendzla Jarosiew
 
cza,przedstawiał pana Stanisława w pięknym generalskim mundu
ze, 
z którym to ubiorem nie roztawał się pan Kowalskie 
Na to piękne umundurov..anie . składały się: [,ranatowa bluza 
zVlana "Atyllą",z bogatym złotym szamerunk:iem,czerwone spodnie, 
. . 
wę "ier8k
e' buty i nadewszystko najwspanialsza burka równi
ż bo- 
,ato szamerowana
 
, 
Duży obraz "110\Jan;y przez Bie;3zczad', przedstawiał scenę 
z fotopu,w ktoreJ .3tępuje RGch Kmvals'--i. 
'G'-'rerał żarto1.Jli..:iE m wił ,że t
 jOt li.1.'otopl< si.£,. 


:isi. 
 też J 
 kieś inm 


obraz'" . 
. tJ
		

/021_0001.djvu

			-14- 


Dom otaczał park niewiel
i,lecz starannie utrzymany.W 
nim 


stwo kwiatów i cienista kręta aleja prowadząca do wiel- 
kiej altany.Na środku obsadzonego kwiatami basenu,biła wysoko 
fontanna,z drugiej strony przy wejściu na werandę stał szpaler 
dr
ewek cytrynowych w wazonach. 
W takim otoczeniu,mieszkali sobie spokojnie i żyli szćzę - 
śliwie siostra z bratem
 
Pani Augusta dla wszystkich jednakowo uprzejma,ubrana 
czarno lub biało.- innych sukni nie uznawała - odznaczała się 
niezwykłym taktem. wesołością i pogodą. Dla młGdzi
t7J urządza- 
ła stale bale,wieczor
itproszone obiady,wyc
eczki i przejażdż- 
ki.Nie dzi
mego.że młodzież przepadała.za 
ią. 
Na zabawach bywali:pani Kantowa Dydyńska z córką Cesią, 
..... 
pan Fohorecki z Dydni,Zdzisławowie Nowosieleccy,Fracłowscy z 
. - ' 
Pa
zowej,Balowie,KozłoWscy z Lip
,Janiszewscy z MalaWJ
.Podolscy 

- Zochatyna,PoniHscYtpani Ło£iowa ze Lwowa,Juryetowscy,panny 
Z
twitz z Czech,L
flerowie z Pracówki,panna Białobrzeska- Wie- 
r.zbicka z Ropienki -późniejsza pani Lewandowska i wreszcie moi 
rodzice
 . 
Pani Augusta miała pa 
"J kqjarzenia małżenstw i. czasami 
jej się to udawało.Kazała nawet posadzić ogrodnikowi koło dOrrlu 
krzewy kaprifolium,bo podobno woń tego kwiatu miała rozbuizać 
.między młodymi sympatię. 
Pewnego razu przechodzą
ąo się z gośćmi po rynku w Bir- 
czy ,usłyszała pani Augusta śliczną Grę na fortepianie.Pokazało 
się,że pianistką była młodziutka panna Sidorowiczówna ze Lwowa, 
niezwykle utalento
ana uczennica Mikulego.Pani Augusta postano- 
wiła zająć się j
j losem.Ojciec nasz
j pianietkitskromny urz
- 
dnik Wydziału Krajowego ze Lwowa,skwapliwie skorzysta
 z 
ep'o 
i panna Sidorowic
Qwna przeszła pod opiekę pani Augusty,która
 
była 
la niej najlepszą ma
{ą,a po kilku latach,wyposażyła ją 
i wydała za pana Micha
a 
awadzkiegQ,praktykanta 
tarostwa. ' 
I pan generał nie pozostał w tyle za swoją siostrąe 
Miał w całym tego słowa znaczeniu dobre,czułe na ludzką niedo- 
lę serce.Był najlepszym sąsiadem i prawdziwym ojcem 
la chło- 
pstwa,kto,re w + ch czasach, szcze 	
			

/022_0001.djvu

			. -15- 


Niestety l.ił jedną słaboś
.a mianowicie zbyt lubił 
zaglądaj do kieliszka, i to nad
żywanie alkoholu 


x
AK 
stawiało go ni
raz w groteskowej sytuacji. 
W czasie pobytu Franciszka J zefa w Przemyślu zapro- 
szono generała,na ebiad galowy. 
Pan.S
anisław przybył m obiad już nieco pGdchmielonyo 
Zainterpelowany.przez marszałka u'wejścia,cqś tam odpowie
 
.Eiział:,a lokaja poprostu odsunął i zjawił się r.sali. 
Reszta obiadu minęła bez żadnego incydentu, lecz już 
po wszytkim oświadczono mU',że na przyszłośc na żadną te.go ro- 
dzaju uroczystoś
 nie b
dzie zaproszony. 
InnJ
 znów razem,będ
c wPrzemyślu,przejeżdżał 'mi
dzy 
mai "istratem,a dziś już nie istniejącym odwacueI!lo Wartownik zo- 
baczywszy O'enerała krzykn
f przeciągle z(':odnie ż obowiązują- 
cym regulaJ!1inem: IIGewe,E:LJehr heraaaus"
 sa?-uto
ał ,wypr
żony jak 
stru.na.Na ten znak 

1:Jiebła. cała warta wraz z oficerem,który 
zako"I1ende:rował:"Chwy6 broń,na ra!pię broń,w pr ,Ł.Iatrz,"przy- 
czym tr
bacz trąbił marsza generalskiego.Konie szły wolno , 
generał salutował uprzejmie żOłnierzy,aie w tym momencie za- 
kr
cił, mu się w głowie i wypadł z powozu na ulicę. 
'Po t
 zajściu nie wolno już było nosić munduru panu 
Stanisławo
i i mundur ten dopiero 
o' trumny generała ustroiło 
Dla mnie f mojej rodziny zachował pan Stanisław do 
końca życia jaknajlepszy stosunek. 
I Jako maJ opiekun po śmierci nieco ojca okazywał mi wi
 
le serca i ten stosunek nie zmieni
t się nawet wtedy ,gdy by- 
łem już dojrzałym czŁowiekiem_ 
':B
dąc starym kawalerem zapisał cały swój duży majątek- 
synowi swego ulubione
o furmana S
anisława Kociuby,którego' 
przed śmiercią adoptował. 
Fostanowienie to rozeszło się lotem błyskawicy po ce-' 
łej okolicy i wywołało wiele komentarzy. 
Komentowali je ci zWłaszcza,ktQrzy mieli sperand
 na 
dzied
iczenie.Stary Kociuba objął rządy w Birczy i wraz z 

ałą rodziną przeszedł na obrządek rzymsko-katolicki, co ,w 
naszych stronach jest synonimem polsko8cie
		

/023_0001.djvu

			-16- 
Przystępuję do dziej w mOJeJ rodziny. Dziadek ID j Jerzy Fo

al- 
s1::i/właściwie l'or
balski/, był właścicielem sporego mają- 
tku,Chorośnicy koło Mościsk. 
Nie
iadomo z jakie) przyczyny pomiepiał w roku 1837, - z 
Konstantym Schmidem - ten majątek na dwie wsie koło Birczy. 
Była to Rudawka z drugim folwarki
m Zamało,Kot6w z folwa- 
rĘiem Zawoje i Szmidcwka. 
. 
Warto wpomnie6 o legendzie,związanej z 'folwarkiem Zamało.. 
. 
 ' 
Jak po
aje 
amtejsza tradycja,folwa
k ten wziął nazwę od ostat- 
nichsł0W wyrzeczonych przez, "diablęcia"Stadnickiego,któręgo tam 
zamordowano.Gdy zabQjcy
aobijając go mQwili mu:gin boś się'dost
 
nażył", odpowiedział umierając:.: "alem użył za mało ll a 
Mordercy Stadnickiego mieli byj bra6mi panny,porwanej t 
więzionej w Rudawce przez tego przesławnego syna "diabła"9 
Do Rudaw1::i należała gorzeJ,nia, zwana w naszych stronach 
browarem;do Kotowa huta s
kła.I gorzelnię i hutę proiadzili' m6j 
dziadek i ojciec. 
Chrośnica,pod względem ekonomicznym przedstawiała większą 
wartoś' jak nowonabyte wsie, ale mojej baoce odpowiadała ta z
ia- 
na, ze względu na przynależne fOlwąrki,co ułatwiało w przyszłości 
podział maj'!tku. -- , 
Dziadek m
j,o
eni.ny był z Wiktorią Bogusławską,wdową po 
panu Sor
orYtprzybyszu z W
gi&r.B
ła bliską krewną Jakuba Fer - 
dynand. 
 , pułkó\'mika na.poleOllSkie 70, znanego ze sroe;osci.i ou 'r 
-i 
"fi całej 1 iclkiej armii.Z t.ej rodziny pochodził także ..-- ..Lał tJdd- 
wik Bo;::.usławski ,dO\'Hłdzca sławneio czwartego pułku. piechoty li- 
niowej. 
Małzenstwo było bardzo.dobre,cho6 stanowiło odmienn
 kon- 
cepcję du
hową.Dziad Jerzy,fl
gmaty
,d gołQbim sercu, uczciwy aż 
do przesady; babka Wiktoria,przedsiębiorcza i energiczna, trzyma- 
ła w ryzacg męża,dzieci i służbę. 
Dziadek miał czworo pasierbaw i siedmioro własnych dzieci o 
Z tych stryj 'mój Władysław poległ w powstaniu 63 rOku,pod Mało{3o- 
szczą,reszta w liczbie dzie.i
ciorga dożył
 późnej star
ści. ' 
Władysław Porembalski był uczniem gimnazjum w Rzeszowie o 

rzyjechawszy do domu na święta Bożego Narodzenia umyślnie,opo- 
wiadał,że jest przeciwnikiem walki orężnej& W ten spoSQb wprowp- 
dzii w błąd swoich najbliższych. 
Kiedy bowiem młodzież z owczeónej Galicji uciekała do powstania
		

/024_0001.djvu

			-17
 


poszedł i on w m
łej partii,w kturej byli jeszcze:młody.Marc - 
li Kowa1ski,brat wspomnianego wyżej Stanisława,trzech zagrodo- 
wych szlachcic
w,z Dobrej-szlaoheokiej,Dobrzańskich i chłop 
Korzeń z Jawornika-ruskiego.Z tej 
ru
ki wrBcił tylko powsta- 
niec Korzen,kt6ry w swej rodzinnej wiosce doczekał się emery- 
tury powstan
zej i tam zmarło 
N:..kt nie wiedział jak wyglądała ostatnia chwila Włady- 
sława I
mba1SłiegO.DOPierokatecheta w liceum żeńskim we Lwo- 
wie,ksi
dz Fastor,który był świadkiem ąmierci Władysława,opo- 
w
adał to siostrze mojej Stefanii i zezn
nia' jego,złożone w 
sądżie,było podstawą do podziału majątku po p
ległym.Opowia
 
dał ten ksiqdz,że rdy ranny w nogę Władysław opatrywał ranę 

 . 
TV przydrożnym rowie ,v"ypadli z lasu niespGdziawaJrl.e kozacy i 
roznię
li Co na szablach
 
O
 cza
 powstania upłynęło wiele lat,fdy.w,roku 1931 
brat mej przyrodni Stanisław objął stanowisko starosty w Kie1- 
cac
.Wtedy to przyszedł do niego jeden z.nielicznycti już' we- 
teranów 63 rom i p'owt6rzył do'słownie to wszystko, co opolJia- 
dał o śroierci \nadysława kSgPasto
G 
W.tym czasie, gdy jeszcze Wła
ysław walczył w oddziale 

e1ewela-Borelowskiego,mój ojciec był komisarzem i intendentem 
powiatu birczal1skiegoo 
W zwiąsku t tą ostatnią funkcją,woził cz
sto bron i proch. 
Raz spotkał 
0 na &rodze austrjacki żandarm i wprosił się na 
wczek.Można sobie 
yobrazić strach mojego ojca,
dy żandarm 
zapa;Lił papier-osa,a jeQna iskra mogła spowodowac wybucb. 
Innym znow razeID,:dy w Rud
wce przyjmował m6j" ojciec 
kilku młodych 
owstelicSw śniadaniem,przyb
łnie6pod

ariie 
starIDst
 birczański,Schftrme
o 

iemiec ten na szczęście był wyjątkowo życzliwy dla lolakew 
i na wiele rzeczy patrzył przez palce. 
Ojciec m6j,nie tracąc spokoju,przywitał uprzejmie staro
tę i 
w
azując. na powst8.1
wpowiedział: " przedstawiam panu staroś- 
cie moich nowych oficjalistQw, - 0tO mój rządca,a to leśniczy,
		

/025_0001.djvu

			-18- 


ten rachmistrz,1{arbowy itd".. 
Poczem zwrócił si
.do powstaacew i 
zekł

oi panowip, 
zjedliŚcie,ruszajcie do r
boty". 
- 
Powstancy odeszli,a starosta śmiejąc się m6wił:" nie wiedzia- 
łem,że pan taki bogacz i aż tylu m.a oficjalistow"o 
Ale. wró
my do spraw rodzinnych.Ojciec ID j,przeznaczony 
na sukcesora całego mająt
,fliał duże obowiązki spłacenia ro- 
dzeństwa,ktore partycypowało w dziedziczeniu.,Przechodziło to 
jego m.ożliwości,zważywszy,że majątek był 
cirsl::i,zilfmia licha, 
a lasy trudne do eksploatacji ze wzgl
du na dużą odległość od 
koleji. 
/ 
Należało 
zuka6 ratunku w bogatym ożenku i ojciec zarę- 
czył si
 z panną Zachariasiewiczgwną,niezmiernie zamożną dzie- 
dziczką majątku w jarosławskim.Na skutek listu anonimowego,na- 
rzeczeństwo zostało zerwane i ojciec m0j wracał do domu z re- 
kUĘąoW\drodze do Rudawki,zatrzymawszy się w Przemyślu;poznał 
w cukierni Schumacher8 przyszłego swego teścia,Stefana Seref- 
nickiego. 
Dziadek ID j,Stefan Serednicki,reprez@ntował nie codzien- 
ny jak na owe czasy tJP.Polorem i wykształceniem odbijał zna- 
cznie od szlachty sanockiej.Młodziencza swoje lata spędził za 
granicą,gdzie studiując prawa w Paryżu,słuchał także wykładew 
Mickiewicza.Po powrocie .do kraju,ro
począł praktykę u hr.,Sie- 
mieńkich w Olszanach pod Przemyślem,pó
niej kr
tko trzymał w 
t - 
dzierżawie od ks.Sapie
hów Sliwnicę,a fdy mu się nie wiodło, 
wrócił do Siemienskich,j
ro plenipotent na kluczu olszańskim. 
W tych Olszanach spędzi! r
sztę życia. 
Stefan Serednicki należał do masonerii,co zresztą było 
z duchem czasu u ludzi 'studiujących za granicą i styka- 
. . 
się z niepodległościowymi ośrodkami na,emigracji. 
W ciągu wielu lat pracy u Siemieńskich,dziadek m j do- 
robił się ładnego majątku.Posiadał znaczne kapitały,złożone w 
banku, 8 
rz
l r lu kamieI(icę, i dom.. . , 
StosunkQw towarzyskich prawie nie utrz
awał,wolne Lodzin
 
sp
dzaj4c na rozczytywaniu się XKX
 w książkach,które lub1
 
nade wszystko.Szkoda,że przepadła jego biblioteka.,Ł
czyła'go 
przyjaźń z miejscowym grecko-katolickim proboszczemoXsiądz ten 


. 
ze:;odne 
jących
		

/026_0001.djvu

			-19- 


by
 obecny,przy śmierci Stefana i w delikatny epos b zapropo- 
nował mu spow1edź.Dziadek odrzucił t
 propozycj
 i Zfodził si
 
jedynie na odmowienie "Ojcze Nasz",którą to modlit

 za księ- 
dzem powtarzał. Tak zmarł w'1865 roku jedyny mason z mojej ro - 
Ciziny. 
· Matka moja Xarolina,wychowała si
 u pBnstwa Siemień 
s1d-ch.RazeID z hrabiankami -chodzła na pensj
. we Lwowie.Wyszła za 
moje "0 ojca jako 14-letni'1 pam1a,f,dy ojciec m
j liczył 34 ro

 
życia 1060/ .:Po śluł'ie przyjechała (10 Rudav,l:i 
 ....rnaJ1tką i 
lallL 1i .1..i!J10 wprost ziecinne[;o wil -l, odznaczała si
 bystros- 
. . 
cią i inteligenGJą,na co bez wątpienia wpływ wywarła rodzina 
mojej matki,do kt0rej należeli Urbmlscy,Stefanowscy,Burzy
scy- 
lwowianie-pozostający w bliskim. kontakcie z ówczesnym światem 
li terackimoCała ta rodzina parała się pi6rem,Aureli Urbansl::i,- 
poeta i draMaturg doby pow
tani.wej,jego córka Adela tłumaczyła 
powieści francuskie,Stefanowecy prowadzili tzw..korespondencjee 
Matka mOja,drobna,ładna kobieta, była uosobieniem'łagod-' 


ności. 


Ojciec był człowiekiem czynu,na co wskazywał na pierw- 
, . 
szy rzut oka jego atletyczn
 WYflądoSrednieg wzrostu,ciernny 
8zatyn,o duzych wyrazistych oGzach,był silny:nad miarę i przy- 
stojnYClCllOd,.,.j_J: zawsze w cZ2marze,a w uroczystości i 'świętJ, ubie- 
rał si
 w k JC:;sz, 
 ,którym mu 'był:o .bardzo do twarz
. 
Charakterystyczn
 rysem meco ojca była obo
 dobrotliwo- 
ści,niez

kła popędliwoś
 i działanie pod jej 
p
ywem Nwałte.me 
. 
i ' niepohamowane. . 
Iokłecił się z żydami o karczm
 w 1<: dawce, a kie
ynn- 
arendarz HampelAlie chci3ł lcorowolnie z karczmy ustąpi5 n3padł 
-o z parobkami,pobił i siłą załadowa
 na w 
4 
W Birczy wysypano pod kościołnn całą rodzin
 arendarza. 

 
Zydzi opuścili na zawsze Rudawk
. 
I:rm.ym razem pokt ci1.% się z .ruskim k};):\:,_, dzem., Ten zły na 
ojca 1 0dmówił ślubu parobk
wi i niebacznie przytym powiel zial: 
"naj tobi didycz da ślub" .Ojciec urządziłfi---wese1e i dał ślub 
chłopu.Nie wiem jaki był 0eremoniał tego 
oiste
o 
tkramentu.
		

/027_0001.djvu

			-20- 


W każdym razie w:sele trwało kilka dni,a miejscowa op
n
a lu- 
cnosci v'liejs1..':lej uznała ważnoś
 tego związku
Ale 'k;si
dzu było 
potem-trochę przykro i starał się o właściwe zakonczeY1ie s:pra- 
wy
Tyfficzasem i ojciec.m'j'ochłor.
ze zł
ści,kazał więc 'chłOpu 
w
iąśJ,tym razem,już prawdzi
y ślub.UjQty tym ksiądz po
o
ził 
się z moim ojcem,wzamian zaXl co ojciec uprawił 
u sto morg w 
należący eh do parafii,bo chłopi dla odmiany pokłócili się z 
księdzem i nie chcieli księżej ziemi uprawie,,' .Tak zakończył 
.:dę sp r r'liędzy 
worem a pleba
h,p!'zy ktgrymja najlepiej 
T_ 
szedłem,bo.dostałem od ksi
dza pi
knego źrebaka. 
. 
. Ojciec MJj przeją
szy Rudawkę pO'śmieroi dziadka Jerzego,zac
ął 
gospedarować i urządza0 3ię na stałecDo istniejącego domu,do- 
. budował. ofromny salon,ktory nazywaliśmy salą i dru i Y1ieco 
I 
mniejszy,przezna
zony na bawialny
W tej sali odbywały się u 
nas zabawy,przyczJ
 kilkadziesi
t ,ar mOGło swobodnie tanczy
o 
Dwór położony był 8tQsunkGw
 wyaozo,otoozony dużym par- 
, 
kiem,przez który przepływała r2£czka Rudeska. 
Nap
zeciw Ąomu stał kasztan zasadzon
 ręką dziada Jerzeco,
ia- 
łem żal do mego szwagra,gdy po objęciu Rudawld,kazał BO ściąć.. 
Opodal na gazonie stał ogrorany głaz,służący jako ozdoba i ba- 
rometr zar
zem,bo na deszcz
 nabierał wilgoci.Fo drufiej stro- 
nie rzeezki ciąf
ł si
 lasek,zwany "dęby",
h06 nie same dęby 
w nim rosły.Tam postawił m
j pjciec domo
ą kapli0ę,
dzi
nie- 
raz serdecznie modliłem się_ 
. Do Szmid wki wiodła przez lasy i pola malownicza clrece, 
w lecie używaliśmy na orzynach,pod którymi uginały się krza
i
 
Folwark zabudowany
skromnie lecz sOlidnie,mia
ardzo. 
duży sad,założony jesgcze za Szmid'wo 
W Kotowie wybudował m
j ojciec na folwarku domek prze- 

 . 
znaczony na rządcawkę..W tym domu,nazywanym żartobliwie pała- 
cykiem,mieszkali.dzierżawcye 
Stosunki z sąsiedztw€m mieli moi rodzice doskonałe i cho
 pro- 
gram życia Qwczesnego ziemianina nie obfitował -,' nadzwyczajno- 
ści,przecież na brak towarzystwa nie- można było narzekac
 
Bywali -w Rudawce państwo Kowalscy z Birczy,Kozłowscy z Lipy, 
LBflerowie z Pracówki,Janiszewscy z Malawy i Leszczawy,BobczYll- 
BCY i Nowodworscy z N
vistki.Poza 1y
 dom był zawsze peł
y ro- 
dziny i domo\vnikćw.Ze Lwowa 
rzyjeżdżali wspomniani już hrewni
		

/028_0001.djvu

			-21- 


nasi Urbańscy,Burzy
scy i Stefanowscy. 
CzęstJ
 gościem był Aureli Urbański.Poeta miał dzi

e 
pomysły.Przebrany za diaoła,dosiadał konia i w rozwianej pe- 
lerynie,pędził do Birczy.Chłopi stawali na drodze,pobożnie si
 
żegnając,inni mniej oaważni,uci
kali w popłoc
u. 
Wychowywała si
.u moich rodzio6w,najstarsza c6rka stry- 
ja Ludwika,Marynia' SorgerYeRodzice traktowali ją jak S
rkę. 
Maryn
a,biedna sierota, była śliczna,miała też wielkie powo- 
dzenie.Widocznie_nie ty+ko w bajkach sieroty są pi
kne. 
W Uniszowej,koło Tarnowa,majątek mego wuja Ząbeckiego, 
poznała kuzyna Ząbeckich-pana 
ichtera,który oczywiście nie 
oparł się urokowi tej pięknej panny i posunął w konkury.Pa- 
miętam 
o,k
ścisty,rjży b
yn,do zakochania 
ie był, ale bDga- 
ty 'ziemia
in,dobrze ułożony, stanowił świetną parti
.Richt.r 
szalenie był zakochany ,przy jechał do Rudawki,oświ
dcżyć si
 
moim r'odzicom. 

 , 
Pobiegłem do matki,zdziwiony i zachwycony,z wiado
oś- 
cią,że Marynia jest królową, bo tak przemawiał do niej epuzer. 
Rodzice ,uradowani t;ym mariażem,postanowili 'wyprawi.; 
uroczyste zaręczyny .'FamL"
'..Jl przYf:otowani'(' akie odbywały się 
w naszym domu.Aby nie brakował.o młodzieŻ'Ji,zaprosił mój ojciec 
kilku dublańczyków,przebywaj4cych w Rudawce na praktyce rolnejo 
Zabawa udała się świetnie,lecz epilog w skutkach nie- 
.. 
odpowiadał calowi.ł'!'iędzy t
i dubla.ńczykan1:i. był Kazimierz Bło- 
cki, bardzo przystojny,zgra1m,j budowy,"'1łody człowiek
 Zakochał 
, - 
się na zabój'w naszej MarJmi.
 OD
'W nim.Po zab.awie dostał Ri- 
chter kosz8,a Marynia ząręczyła się z Błocki
.Ksiądz Ząbecki 
po...viedział wtedy ao niej: "nie w:3rnak ci był, richterowskie 
ło- 
to ,f1asz za-...to teraz krasiczynskie błoto". 
\ 
Zdaw'ł
by się,że siels
ie napozQr beztroski 'lżycie 
moich rodzicól nie nastręczało trudności i kłopotow.Niestety 
było inacz
j.Obowiązki spłacenia siostr,przekraczały możliwo- 
ści -'1ego ojca tym bardziej ,że sytuacja wspołczesna Galicji 
oył a jaI:najgorszae 
Aby powi
kszy - .;;":oj.... u.oC'ł:ody,oddał ojciec !'l.ająteJ w
		

/029_0001.djvu

			-22- 


adwinistr8cję swojemu szwagrowi Włady
ławowi Stasickiemu,sam 
zaś obją- '..;'osadę administratora ,. 
 r. Si€"'Jieńskich w :Pawłosio- 
L , I 
wie pod Jarosławiem..:Posada była doskonała.Klucz pawł
siowski 
mia
 dz:;f, ięć folwark\Jw w najlep
3Zej ziemi, browar i orzelnic . 
Po kilku latach oddał hr. Wilhelm Siemie
ski mojemu ojcu 
'. \ 
W zarz ,Q ogromne drhbr
 Zo
otniki na Pod
lu.Jeśliczasy pawło- 
biowskie Tllile b:/
:rl wspominane przez "wich rodziców, to pobyt 
w Zoł
tnikach = naj
ożniejszych przyczyn był przykry.Tu zaczę- 
ła się c1loroba mojej 'natki,za'-;:ońQzona już po powrocie do Rud1l\"':: 
':i -jej śmiercićto, 
Najgorsze były stosunki z chłopami.Nie do \-dary jak 

 -. - 
żywe były w
r
d tamtejszeF,o ludu tradycje hajdamaczyznylCała 
ta niechę6,a raczej nienawiś ześrodkował£ się na ziemiaństwie, 
które j f"l;yrle repr6 . t -jw
ł o na. kresach w
chodnićh polskoś . 
. / 
Tylko prawdziwie żelazna rt:Gka mego ojca,uP1iała przełamaIJ te 
trudności. 
.Jeden z :liejs-eowych prowodyrów godził wprost na jego życ
e,ale 
natrafił J:1a człm,.ieka,kt'ry zastosował właściwąrretoc1ę.J?o tej 
nieco arc
aicznej,niemniej skutecznej lekcji,ten największy 
antagonista, został zamianowany ekonomem i-był odtąd najwierniej- 
szym sługą. 
e 
Po ('.., ch latach pobytu w Zoł--otnikach,wyczytał ID j ojciec 
w-Gazecie Lwowskiej /1880r. ,że. sąd obwodowy w Przemyślu roz- 
piSUjE lirytację na dobra Rudaw
a i Kotow z przyleFłoś?iami. 
W pierwszym porY
ie,
 



K
J chwYcił zro
paczon
 rewol- 
wer aby odebrac sobie życie,na szczęscie jednak żyd pachciarz, 
- - 
kt ry 'prz
¥i
zł z 
iasta gazetę,przęszkodził 
emu. 
· Nie jozostało niC' innego jak podziękowa.:: za .posaaę i tak 
się też' st'ało. 
n Rudawce zn
lazł mej ojciec interesy v stanie opłak
- 
n

.Zaszły nie miłe sceny z'
ujem Stasickim,kt'ry z Rudawki 
zaraz wyjechał e 
Biedny ojciec rzucił 
ię ze wszystkich sił do rato
a- 
nia majątku..JeŹdził na komisje do szacowania d'br,był inspe- 
ktore
 'przy budowię dróg pr
vatn
ch,wresz
ie za' poparciem Rso 
\
		

/030_0001.djvu

			-23- 


- 


.. 


AdaMa SapiebJi z YJasiczyna,otrzyrnał dostawę materiałew na 
budujący się go
ciniec Frżemyśl-San9k. 
. - , 
Po kilku latach wytężonej pracy,rQwnowa
a majątkowa 
została przywrócona,poczem ojciec spłacił resztę należności 
posagowycH swoim szwa
rom. 
W tym czasie ożenił się 
sk'i z K\. '3.w-::J.Z tego małżenstwa 
Stanisław,późniejszy starosta. 
Byłem wtedy uczniem"III-ciej klasy gimn
zjQm w Przemyś- 
lu.Wakacje roku lB84 były u n,s niezwykle ożywione i należ4KI 
do najmilszycn chyba,jakie spędz
łeM w rodzinnym domu..Zjechało 
się sporo gości,a między innymi ciotka moja Klimkiewiczow& z 
synem HenrykiemoZ tym Henrykiem,łączyła mnie wielka przyjaźńo 
Był to polak aż do fanatyzmu,szcz
ry,szlachetny i nad wiek in- 
.teligentnyoSpędzaliśMy'długie Bodziny pod dQcami w parku na czy- 
taniu d
ieł Th!ickiewicża.Henryk płakał, czytając "Wielką I1ft "'rowi- 
zac j ę o II . 
Był to wz
r patriotyzmu, jakiego dzisiejsi zmaterializo- 
wani ludzie nie. znają i ni
 rozumi
ją. 
Z żalem opuszczałem Rudawk
,wracając po wakacjach do 
PrzemysIa. 
Zimą 1891 roku,na samo Boże N2rodzenie,oJ
iec mGj zacho- 
rował,przeziębiw8
 się na polowaniu. ' 
Fo kilku miesiącach zmarł we wrześniu 1892 r.. na galopujące 
suchot y, opłakiwany nie tylko przez najbliższych i'sąsiedztwo, 
ale i przez c bop 'w ,ktgrzy tracili w nim najlepszego opiekuna"o 
ZQstawił po sobie 9pini
"enere:icznego cZłowieka,świetne- 
-o 
ggo 
osp6daTza,dobrego sąsiada,Eorliwego społecz
ika.Zycie miał 
ni e zmi'ernie . ciężkie. 
Po skończeniu sześciu gimnazjalnych w Przemyślu,rozpo - 
cząłKM studia na politec
nice we Lwowie.Wezwany przez rodzicQw, 
musiał po skończeniu dw.ch lat studia przerwaS i wraca
 na GOs- 
podarstwo. 


, 
po raz nrugi z Mar1ą Nowodwor- 
urodził si
 mój przyrodni brat
		

/031_0001.djvu

			-24- 


Fomimo trudnych warunkow,uBt1wicznych spłat,ni zapomi- 
nał ° ,obowiązkach apołecznych.Brał czynny udział VI administra- 
cji powiatu, będąc pp:J
z szereg lat członkiem rady powiatowej. 

iastował 
ak
e stano
iako vice-marszałka powiatu,zostawiaj
c 
po sobie najlepszą pami

.
 przekonania wyznawca idei pansło- 
wianskiej,był gorącym zwolennikiem ugody'polsko.ruskiej. 
A
5trii i jej biurokracji nie lubił,mając żywo w pamięci 
To śm
ci mego ojca,zac
ęły'si
 w naszej rodzinie 
kre stosunki. 


46 roy. 
. 
przy- 


Ro
pocz
liśmy pertraktacje o podział maj
tku.Ostatecznie ugod
i- 
liśmy się w ten spos
b,że siostra moja Aniela Kapiszewska zos- 
tanie przy Rud1lWce. z przyle '---lTIi fOlw£..rkami' i spłaci pr-zyrod- 
nieco brat..., Stanis'ława, ja .uciS przejąłem Kot w z o'LO\iią


iem' 
. - 
spłaceni 
 ;;iostry Ste:faJ'1ii.Te,";o fałszyweLo kro'cu żałowałem póź- 
niej przez całe życie. 
W tym 
niejwięcej czasie poznałem na weselu mojej sióstr¥ 
Anieli,pań$twa Podolskich z Zo
.tyna. 
. 10
3.tyn,!l1ająt'ek -sąsiadujący o miedz
 z Kotowem, był dłu- 
-Eie lata w r
ku Szmidow.Ostatni ze Szmidów,pan Roman,ożeniony 
był z kuzynką swojq Karolin
 Zał
ską,oórką Gabriela,właścicie- 
la Iskani.Małżenstwo dzieci nie liało.£o śmierci pana Romana, 
. 
wdowa wyszła za mąż za wdowca,Feliksa Podolskiego. 
rzyszł m'j teść,sprzpdał w'wcza
 Spryni
 - pOdolską 
Vi _ s,
borskim i sprowadził si
 do żony.Byłem wtedy studentem 
praw na uniwersytecie ja ie' iiskitri. 
Po pogrzebie me
o ojca pojechałem do państwa FOdolskich, 
aby podzi
kowaQ im za udział' w tym smutnym obrz
dzie. 
Pan Peliks pochddził z Kr'lestwn,.Gdy,wybuchło powstanie, 
przerwał studia n
 WYŻSZEJ Szkole Gospodarstwa Wiejskiego i 
uciekł do ocdział
 Langiewicza.Po upadkupowstani3,przedarł s
ę 

o Galicji i ukrywał jaYiś c
as w FrQcisnem w domu panstwa Ro
 
nieckicheAre
ztowany we Lwowie,wywieziony został 
o C
ech i in- 
ternowan;fT
Plitz Sch
ńau.W e4echach prq?ował rQżnych zawoaów,
		

/032_0001.djvu

			-25- 


IDył fotograf
m,praco\Yał u z
!armi$trza.nawet _yryyował orkiestrą. 
Fo uzyskaniu
wolnienia na powr't do Galicji pTzybył do 
rocis- . 
nego i pś
iadczył się pannie Franciszce Konicck
ej.Tym łatwiej 
było pozy
kac powstańcowi serce panny i zarazem apróbatę matki, 
że dom państwa Marcelich,był całym teEo sł,\a znaczentu oazą p
- 
triotyzmu w Sanockim.Zmarły,mniejwi
cej w ,czasie powstania,pan 
Marceli,weteran powstania listopado
. o,brał czynny udziBł w 
spiskach galicyjskich przed 46-tym rokiem, jako Beneralny dele - 
'at rządu emigracyjnego na ziemi
lanocl

.Aresztowany w 1846 ro- 
ku,został skazfiny na 20 lat twiedzy w Spielbergu.Fodzie
ne kaz'.- 
maty teeo więzieniA
,nie.złamały teEo wielkieGo Polaka. 
Je60 listy do żony nie m'wi q nic o nędzy więzienia, pocie- 
sza w nich i podtrzymuje na duchu swoją rodzinę. 
W tym czasie ż,na 'jebo SabiTIR,prowadziła na własną rękę 
energiczne starania o uwolnienie go z więzienia,będąc równocześ- 
nie w ciąGłym kontaktach z ośrodkami galicyjskiego ruchu oporu. 
-Wstąpienie na tron Francią
ka Józefa,przyniosło amnestję dla wię- 
zni0w stanu i 
 Marceli Koniecki wr
cił do Frocisne o. 
. . 
Zył jeszcze lat kilkanaście,otoczony miłością ro&ziny i szacun- 
kiem całego obywatelstwa.W 1863 roku wyprawił swego syna Juliu.- 
sza,aisolwenta praw/do pow
tania.. 
Mając taki przykład w domu,matka mOJeJ żony brała udział 
w działalności patriotycznej o
&anizacji kobiet imienia Rlaudy- 
ny Fotockiej. Należała do postępowej grupy ewczesncic 
ieniań- 
stwa w Galicji,co wynikało .z.czysto d
okratyc
nyóh przekonań, 
. 
 

yrażonych jasno w zachowanych urywkach jej drrnnika. 
Teś
 ID j objąwszy gospoda
stwo w Pr 
0isne]l,wykaznł ini- 
cjatywę społeczną,biorąc w opiek
 chłopó."wyzyskiwanych w stra- 
szliwy sposób przez żydowskich lichwiarzy. 
rO kilku latach sprzedał ten gorski,mało rentowny 
ają- 
tek i
Pił w samborskim Sprynię,nazwaną od nie£o podolsk
.. 
Zaprowadził tam wzorowe :ospod8rsiwo,założył trzy nowoczesne
		

/033_0001.djvu

			-26- 


, .. 
, , 


tartaki,kt
reprzecierały drzewo sprzedawane nawęt za granicę. 
Do Holandii dostarczał drzewo masztowe,za pośreanictwem żyda, 
nazwiskiem H.lender . ' 
Był jednym z pierwszych pionierów przemysł
 naftowego, 
pr6bował bowiem wierci
 na swoich terenach w drewni
nych ru- 
rach.Poza tym fabryk Qwał. pan Feliks nalewki,które r'wnież zys- 
kały Bobie pok
p. 
DziQki tej niesłychanej wśr d ziemiaństwa ruchliwości, 
interesy szły doskonale. 
Wog61e muszę przyzna
,że teść m jodbijał jaskrawo. od 
ludzi swej epoki.ZiemianiA posiadający wyższe stud
a
poBtępowy 
d..emokrata,utalentowany prawie 
'lSz.chBtronni.t stanowił w -t"yeh 
czasach zja
isko zupełnie niespotykane. 
. . 
Dom państwa Podolskich przypadł mi do gu st u. Zacząłem 
w .im bywać i w końcu zaręczyłem się z najrnło
szą córką p
. - 
stwa Podolskic
,Haliną. 
Tymczasem przyszły maj teś:',poważnie zac
orował i życzył 
80ble aby ślub przyśpieszy'.Trzeba było zatym zda
 ostatni eg- 
zamin.Pojechałem do Krakowa słabo przygotuwany i otrzymałem 
termin na drugi dzień po ppzyjeździe.Był to egzamin tzw
polity- 
, . 
czny,składający się z ekonomii,skarbo

i adrninistracji.Prze- 
pisy prawa administracyjne

zebrane przez profesora'Kaspa
ka 
znałem nieźle,ale ekonomii społecznej i połączonejt z nią skar
 
bowości bałem się jak ognia,tymbardziej,że pytał profesor Mi - 
lewski,znany wśród studentew,jako sro
i,nieubłagalny e X mina- 
tor. 


Siedziałem zatym w swoim pokoju,pogrążony w czarnych 
.myślach.Tak się zaxnyśliłe\ll nad swoim pOłożeniE'm,że ocknąłem 
się dopiero,gdy usłysżałem nad uchem: " a dyć co z panem"? 
Była to poczciwa Wawrzyńcow
 Fałkowp,posługująca mi,a równo 
cześnie generalna praczka akademikew.Wy8pow
adałem si
 Jej z 
moich kł opotów, a ,zczeg6lnie z obaWJi- przed Milewskim.Wawrzyu- 
cowa 'pomyslała chwilę a potem zaptoponowała żebym dał jej gul-
		

/034_0001.djvu

			-27- 


dena to'Milewski nie będzie JJIJ pytał.Dałem guldena i rzecz
- 
wiście nazajutr
 Milewskiego nie było przy egzaminie. 
Fałkowa nam wiła Milewskiego by pojechał 
o dzieci,kt6- 
re po śmierci jego żony wychowywały się na wsi u babki.. 
Fo tak szcz
śliwym epilogu, wracałem wesoło do domu.Był 
mroźny,śnieżny dzie
,gdy 15 lutego 1896 roku spowiadaliśmy się 
z .moją narzeczoną w kaplicy sąsiedniej wsi Fiątkowej.Po śnia- 
daniu,odbył się nasz ś'_ub w małym wiejskim kościółku w Borowni- 
, 
cy,poczym przyjęcie w 
r
latynie.Zjechała się moja i mojej żo
y 
rodzina. .Ni'e licząc paustw!3- d0I?-u i domovmikow byli 1\: L;iowie No- 
wosielecc" ,.VLljostwO Tlojej żon;y Wład;jsławowie Balowie,Lucia i F - 
lilru EodolscY;JI lr'l mojej żony ,łspo:;1
inana już ";:ilkaJrrotY1ie Sal'i- 
n
 Eonie'cka.Henrykowie Kapiszewscy, Olesiowie Warywodowie i. przy- 
jaciel m
j ze studi'w Ka.zio Frankowski. 
nazaj
trz wyjechaliśmy z Zo
hatyna do Sambora, zabiera - 
j
c ze sobą babkę Sabinę,ktQra odtąd z na11 zamieszkała.Rozpo - 
cząłem praktykę jako tzw.auskultant sądowy. Z niewymownym bó - 
lem opuszczałem 
ym ra
em już na zawsze zieJ'!1i vI odzinn.),,-w której 
ani ży
 ani umier,' nie było mi' sądzone. 
Obie-wmie wraz z folwarkami przeszłJ w kilka lat p6źniej 
w ręce zydowskie. 
\ 
W 'obliżu Birczy leży Brzeżawa
W czasach mego dziecińs- 
twa,gospodarzył na tym mająteczku małym pan Jaros-zewicz.ł!iał 
maniery austriackieGo podoficera,co nic dziwnero,bo lata dłu- 
gi
'
pędził warmii austriackiej.' 
Lubił 9Powiada
 o wypadku, jaki zdarzył mu się w bitw.ie pod San- 
ta Lu('ia,w ktol'ej brał udział jako podoficer lO-tego pułku pie- 
choty plzemyskiej.Jaroszewicz ciężko rapny tej bitwietoczeki- 
wał na ambulans,wtem zjawił 3ię adjutant ce
ar,ld z zapytaniem 
czy nie ma kto odrobiny win
rdla cesarza.Lekarze wina nie mieli, 
ale miał Jaroszewic
 i ofi,,\;'ował całą manierkę .Po ch'"ili adju- 
, 
tant wrócił i oddając manierk
 ,zan?tował nazwisKo Jarosze
icza,
		

/035_0001.djvu

			-28- 
oznaj
iając, mu,że jest zapisany do ldski cesarskiejc 
O
 'E_O zdarzenia 
in
ło wiele lat.Jaroszewic
 'rócił ao 
s1.e1
ie na.wieś,zajmując si
 fł.wnie IJolowan
em ,kt'rE' nami
tnie 
lubił. 
Je fyrrt kłopotem niewielki
 o "'....P0
cI .Jtlla, ey;t sp6r o pr- 
witut.Przez łąk
 pana Jaroczewicza bierła 3cieżk
,wiecz

 prze- 
dmiot nieporozu'lJ.iE.ii.? chłop811l.i jes
cze jakos dało się poeodzi...:, 
'le z 'lliejscowym karczmarzem,ży-a.-em była !:ie.c....;n
- vo,jnae 
Pewne"o dnia przyłapał go Jaroszewic.'" ,przE..choclzącero przeJZ 
, 
feralną łąk
 i zRLrcził,że będzie strzelaS.Zyd odwr cił się t y- 
łem,pod-niQsł chałat i zrobił - łatwo si
 domJsli1,; jaką- propo - 
zYGję.Nie namyślając 3i
 dłu, o Jaroszewicz wpakował cały ładu - 
nek śrutu zajęczego w cel,na kt rym właściciel zwykle 
iadJ*ałc 
Strzał oczywiście nie był śmier"telny,łatwo też usunął śrut "bir- 
czański cyrulik i żyd po kilku dniach niemiłych s
nsacji cho 
ł 
zdró
,ji;yai9 
.ziataw.ł/mnp.track i chę .zemsty. 
Spr?wa została oddana do 8ądu
a Jaroszewicza skazano na 
karę trzyletnie,o więzienia.I wtedy pr
ypomniał sobie nasz sk.- 
zaniec bitwę pod Santa Lucia i odebran
 w niej renę
manierk
 z 
. . \ 

inem ofiarowan
 cesarzowi i obietnicę cesarskiej łaski. · 
Stawił się 'Hię c yye Wiedniu w mundurze weterana z oclzng- 
czeniami.podoficera,a dystyrurcje te miały w6wczas wielkie zna- 
czenie,szczegolnie u Franciszka Jozefa,e kterym cesarzowa mówi- 
ła,że /ft\.. umysłowość feld, e'bla. 
, - 
Cr33rz zn21 już całą aprąwę z podaDia uprzednio wysłancgo,ale 
 
zał ją sobie dokładnie delikwentowi opowiedzie, .
yprężonyjak 
struna Jaroszę«icz opowiadał znty= o przebi(,
 wypadku
Na pyta- 
niw dzie.zos
ał oddany strzał winowajca odpcNiedział 8

o
nie: 
"w tył Najjasniejszy Pa
ie","C
y w plecy"?a.opytywał Ęi
 Qesarz,- 
"Ni'e"" "W no -i "?Znowu ta sama odpowiedź. "Wię.c' fiżt
 nareszcie"? 
Tym 


em Jdroszewicz Q0kładnie określił miejsce,w kt re strze- 
lił i trafił.. 
c E., sarz L
.Jr ci:!: się do okna i dł:upo obserwow t .PJi 8zny wi.- 
lok, roztaczający się u st6
 Burgu,nio chcą
 oka - "e
o do
ko- 
nałeGo 


orutjaki wywołałoppowie( anie.
		

/036_0001.djvu

			-29- 


Tak to,drobny WYB£.. Lek,uwolnił Jaroszewicza od kary za 
lek!w!!lyślnod '. 


&: 
W połowie XIX wieku przybyła w n2sze stronI rodzina 
Bor1anowiczow,n
b
1Nając przez m
łżeństwo Le8zczaw
 
G
rn
.
i
knie położona ta wieś,n21eżała dawniej do 
\ niemcaRBmischa,ktćry miał troje d3ieci.Syn 
mar
 
młodości na gruzlicę,jedna c0rka po utracie nRrzeoz ne o " 
....,bi tec:;o w pojedyn 1 -:v..,postanowiła nie 'wychodzi
 z, 
9:ż ,druga 
poślubiła Ormianina Tytusa Bogdanowicza i wniosłe 
u POSl- 

u Leszczawę Górną. 
Fe wyr

iu jedynej córki Heleny za aędziepo Try
a
c
ie o, 
państwo Bogdanowicza sprzedali majątek i wynieśli się z bir- 
cZ811f'kiec;oe. 


Leszcz
wę nFrył r9Lachawiec,lekarz marynarki wojennej. 

 
Wielka przyj
__,n łącryłc Ira o ojca z panem L
f- 
leremz Pracówki.postr pana Ltlflera ostatniego z tej 
rodzrny utkwiłF\. mi dobrz" .. paI!).ięci,bywał bowiem cz
- 
sto w Rudawo e . VI h;,j;.Bch przedpowstaniO\'ych pan Wilhelm 
tUHio ał polited.h
ikę we Wi, Jnir.Tu po
n
ł jakąś niemk
,za - 
kochał pię w nie' i 
'1.ręczył. Tymczasem zaszły pp '\ięt'Y'lC' ';,rp&.d- 
ki lb63 roku, pan LBfler or
cy patriota po
_ "ł 'o powstania, 
a niemka zerwała z nim. 
Fo uparl;:u _ pm < t'1nię., powró cił cały i zdrowy do Pra.coYlki, 
al
 już o małżeństwie nie myślał.Był to
.człowiek bardzo wyk- 
ształc.ony,a książki były jego jedyną radobciq',."1i::1ł ')o
.iem cią- 
. . 
;,. kł opoty, rodzin'ł1e i finans'ovv . 
l:!.
. Hi9:

f'.ny do ziemi,żył prawie jak n
dza.rz,C':lCąC za 
. . \ 
szelką cen
 wy
rowadzi: z dług'w majątek.Pod koniec życia, 
kiedy ,już intr-resa sZłJ: normalnjm torem w 
racówcr ,paln.,r .;łu- 
p. twoeSprzedał rrianowicie Pracowkę,a kupił wi
kszy jakis ma -
		

/037_0001.djvu

			- 


-30- 


jątek pod Jasłem.Ryc

o jednak powodowany t
sknotą za rodzi- 
nną wsią, odkupił rrac wkę 'za grubo 
iększą;en
.Wpadł w stra- 
szne dłuLi,z których już nie m'rł się wydoby
.Fo jeco śmierci 
majątek rozclrapali żydzi. 


& 
Lip2,n
leżąca przez dwa wieki XVII i XVIII do Gumows- 
kicł,prz&azła w'roku 1812 do .rodziny Bole
t . ....... . 
Kozłowskich'cdy.FlQrian Kozłowski po

{za żonę p8nn
 
Gumowską.F źniej jaki) wiano posagowe pa1'1"'1Y ¥ r1.i ro
- 
łow
kiej,dostała si
 Lipa ZarQJom,aJy' zno
u 
zez mał- 
żeustwo Wandy. Zarę'kii:anki g Mieczysławem Kozłov', :>kim,wrt1iciła do 
. ,. , 
Koź-ł owskicł' . 
Frolstwo Mieczysławowie mipszkali w Lipie Ggrnej.Ogrom- 
ne piętrowe domostwo miało jedną osobliwoś....,lr.ianov.icie budow - 
· niczowie zapomnieli o{ takim jednym drobia
'"'11, jakim są Vy piątro- 
" 
wych domach schody. Brak tero pożyteczne
o szcoogQłu zau"ażono 
dopiero po wyko
czeniu domQ i pchody dobuuowano na zewnątrz, 
co przype
inało żywą,ł
cznoś tradycji 2rchitektonicznych rzy- 
. IDskich kwirytów _z ich birczanskimi następcami., 
Drobiaz{' nie popsuł harmo
ii wsp łżycia Małżonków w bia- 
łym dworze,ładnie odGinającym się od prastarych drzew dużeGo 
parku w Lipie G
rnej. 
Pani WRnda,wysoxa,tęga brunetka,miała miłe obejście,a 
że aużo czytała i miała sporo wiadomości,rozmowa z nią byłą 
bardzo interesująca. 
Niema ludzi bez waa,wi
c i pani Wanda nie pozbawiona była tero 
P? p
' szych rodzicaCR spadku. Robiła z nocy dzień;3 dnia noc. 
Wstawała 
o pOłudniu,kładła się na spoc?ynek,kiedy .czeladź 
wstawała do pracy.W zajęciach gospodarskich wyr
czała się ulu- 
bioną żyd'wką,która.dzierżyła klucze od wszystkie
o i o 'dziwo 
nie nadużyła zffi1fania swej pani. 
Z wizytą sąsiedkką przyjeżdżała pani,Wan
a naj
cześniej 
o dziesiątej wiecz
rem,odjeżdżała nad ranem.GdJ przed dom zaje-
		

/038_0001.djvu

			- 31- 


żażała nocą znajoma czwerka,przerażony służący wycią
ał cz
- 
sto uśpionych państwa domu z łQżek,meldując o przyjeidzie pa- 
ni z Lipy.. 
Fan 
ieczysław,przystojny ułan au
triac.i,uerany zaw-, 
sze znakomicme i trochę-zarozumiały, nie cieszył się ogvlną 
sympatią:Łączyła go natomiast zażyłoś' z panem Jaworskim z 
Malawy.o 
F9 ślubie c6r
i pr
stwa Jaworskich,Apolonii z justynem Gło 
wackim,urządzili Mieczysławowie Kozło\ sey wielkie przyjęcie 
na cześć państ#8 Młodych.Zjechała niemal cała okolica..Bawio
 
n
 8ię doskonale,st ł do kolacji był tak zastawiony,że for - 
maInie u
inał się pod ciężarem sreber i porcelany i naGle 
 
kulminacyjnym punkcie uczty,przy ochoczym wZnDszehiu toastew, 
st
ł zawalił się z wielkim trzaski
m i hukiem. 
Fo tym wypadku upłynęło szereg lat,państwo Kieczysła- 
wowie pomarli,a Lipę odziedziczył ich Byn Florian,ożeniony z 
. 
Jaldwigą Bobczyns1<ą g Newistki. . 
Paastwo Florianowie z zapałem oddali si
 p.ospodarstwu, 
a przytym UF,ieli stwGrzyć u siebie tak Niłą,serdeczną atmos - 
ferę,że goście prawie -nie opuszczali tero arcy
iłego domu. 
Frż,bywała u nich stale cioteczna siostra papf Jadwi Ń,Z
sia 
Bar&lSka,kt'rą zaprosili d
 siebie, po śmierei jej matki. Oto - 
czona niezwykłą d.obrocią i 'serdecznością., czuła się jak w ro- 
dzicielsldm domu. 
Wielka uroczYBtoś
 była w Lipie,kiedy Zosia Ęaraf
ska, 
wychodziła za NąŻ za marszałka a.o
Jrol11ilskie o,pana Jana Jani- 
. " - . 
szewskiero z Leszczawy.Slub odbył się w prywatnej kaplicy Ko- 
złowskich,potem było huczne wese
e,w którym wzi
li udział li- 
czni krewni i znajomi. 
Byli więc 'NUjostwo panny młodej Janowie Antoniewiczo -' 
wie, pani Bobczynska z Hłudna,Stefanowie Janiszewscy,Janowie 
... 
'Bielawscy z Nehrybki,proboszcz leszczawski ks.Konopka i 
rec- 

o katolicki ksiądz Jurczakiewicz.DrażbQwał brat Zosi,Stefan 
Barański,rotMistrz ułanGw ze swoim przyjacielem de la Scal
4
		

/039_0001.djvu

			.. 
-32- 


Znowu minęło pare lat, synowie p
stwa Florianow doroś- 
li,Lipa ożywiła si
 jeszcze bardziej i z
cz.(
i
 okres 
spa- 
ni3.łyc:_ - baw.To dobrE.. y t k opi....uje pani Stei.. no' Jani- 


ska: 


"Dwa razy do roku,lS-tego października.w dniu imienin pani 
domu Jad
igi i 4-teeo maja,w dniu imienin pana Floriena,bywal 
wielki zjazd gości,nie tylko z birczanskiegotale i z z.a Sanu.. 
Przyjeżdżało sześćdz
es
ąt i wi
cej oSQb,a między innymi Pa1!- 
stwo Grodziccy z 
zianki,xraińscy.z Jabłonki,Ostaszewscy z 
KlirJlkowki,Klingowie i :Nowosieleccy,Dw
rnicc:r z. Wi t:Fyłowa i Dy- 
dyńscy.Staś ForemDalskitstarosta drohobycki,brat cioteczny 
Jadwisi,przemiły pełen życia i niezastąpione o humorutuwiel- 
bi
ny pr2ez wszystkich,prowadził tańee.Swietnie grała,sławna 
muzyka żydGwsk
,8prowadzona z »rQhobycza.'Z chwilą kiedy staro- 
sta. rozochocony szalon4; we8ołości
 zabllWy;zakrzykn..f'swoim rro'ł""- 
kim głosem "żydy ("rajcie z życiem" muzykanc1,wpatrzeni w nie- 
atPodskalITlj
o na krzesłac
 przęchodzi11 sami siebic,aż cały 
dornl rozbrzmie
ał dźwiękami dziarskie o mazura,aż szyby w 
.oknach drżały,aż tancerze upadali ze zm
czenia.Tylko Staś nie- 
zm0rdowany,obcieraj
c pot czoła, dalej z zapałem w

ijał ho- 
łupce.Nawe
 sta
si panowie,grający w wista i preferansa,pa
rząc 
na tefo Ś iViet'11.ero danseratprzytuP7
'ali vvesoło. 
Mi

 
T :oś
mi uwijali się panstwo doqu,puł
i Lerdeczności, 
prostoty,uprzej
ości.KażQY miał wrażenie,jakby"był najpierw- 
szym,najbarcziej lubianym,najmilej przez 
nspo

rzy wid
ianym. 
Fo sutej.wystr"'Ylej kolacji z szampaner
,do które
 uarvriwały 
dziewczęta po krakows
 ubr
ne,trwały tan
e do białego ran
, 
aż }JO tradycYJnym barszczu zacz
to ]i
 z żalem rozj'eżdża II.. 
Lecz nie same . .....ł.'wy 'wiypełnif11-: 1ay( życic.Jadwisia 
Zwana przl .....mxża "Mir;rąu ,to niezwykl
 pracowita osobe.
Wsta lał'" 
o Jwicme,budziła s
użbę,
!a
iała ruch 0ał pospodarstwo 
polne i domowe,nadto prowadziła pocztę. 
F

 Florian troch
 ospodarował,. le \i
cej poloła
.Trzymał 
stajni
 wyścigową i sam 
wietn7f jeźd 'iec,brał udział w wys-
		

/040_0001.djvu

			-33- 


cigach.Należał do rady powiatowej w Dobrom
lu i był szereg 
lat wójtem w Lipi
, ocrornnie_ lul'iany przez chł
pQ!. 
- Serdeczną 'ościn:n.oś;i d:ar :zjednywan}.a sot'ie sympat- 
ii ludzkiej odzi€dziczyli po rodzicach syno\'de. 
LEJ,ożenił się z.panni:1 Stanisławą Ładomir
ką z Marks'tIiec,ob- 
j fDolną-Lipę.Froruś zaślubił pannę Antoninę Hasso A O)sowicz 
z Trofe.nGwk:i i d _ S ał G r:ną Lip
. Sta.J..'zy pnn.stwo Florianovde 
przeprowa
ili się do HłuJna za Sunem. 
W małym, skromnym dworku Lesioy" było 
wo
sko i prz
Ttul:' '. 
nie, na k .żdym kroku oc.czuwał o się JUbtelTI-ą L t ar c.nno o:: " i nie- 
_zwykłą pomysłowość pani Stasi,które uniała POW

k6ZY' miesz- 
kqnie na pomieszczenie nieraz 1
iludzie8ięciu 0& b.OboJe pod- 
bijali JEFCa,a LeL je r6zErzewał s
oim,dziwnej dODroci 
lsni
- 


, . 
>Cl.em. 


ZWJkle z Dolnej Lipy jechpło się do Górnej,do Flc. 
 
Et 'rz
 _llOim ,delkim domu '.d tali "1jości. z otwartymi ramionami. 
Wojna położ
vr koniec w: zystkiem
. 


& 
O niedz
 . ranicr.
 L.. Lipą Malawp ,należsłe davfniej do 
Kozłowskic
.W roku 1862 kupił tę 
ieś od Anastazeco KQzłow- 
s1tiego, pan Joze
 Ja wrski .N8b
7 vcy za-,ra'rł o jplciejL niewiel- 
kiej Bumy i wtedy 
 p
opozyeją pożyczki wystąpi
 p.Nowedwor- 

ki /Fiotr-
z
h
ier Jawo]
'kiego/-warunkując sobie zn
i€
 
 
kenie n Mal?\
ie i pomoc w ospodarstwie.Jaworslci propo:!;ycję 
\ 
przyją;ł i odtąd szwagrowie gospodarowali nrsp61nie. 
. 
Po śmierci J 
zefa Jaworskie o, zarząd Mala,1Y prze' ! pan 
Piotr.Stosunki miedzy spadkobiercami zaczęły się psu' 
Pan Nowodworski miał cztGry c.5rki: Sewerynę \,'ydał za Fe- 
liksa Barailskiego z lamborakiego,Wandę za Aleksandra BobczJ
i- 

kiego z Newistki,Marię za mego ojca,Zofia nie wyszła za m4ź.. 
-Tymczasem zmarł pan Piotr,zapisując spo


ołowę Mal
- 
wy swojej c rce Wandzie BobczJ
skiej.Teraz już rO
borzała wojna 
na dObre,gdy drugą połowę wzi
ła :Tr
 spadkob
ęrczyni Jawor- 
skich,aaoptowana przez nich,Apolońia'z Wojsym-Antoniewicz6w,
		

/041_0001.djvu

			-34- 


pcślubiona p źniej inżynierowi kolejowemu Justynowi GłowaG- 
kiemuoTrzeba przyznao,że ni
 brak było energii tej dzielnej 
kobiecie, tym bardziej,że- stosunki miedzy dwoma dworami stały 
się nieznośne,cho6 .pozory poprawnego wsp0łżvcia utrzymano o 
W szykanach wyręczał znakomicie panią W8
dę,rządca 
ika,pm1- 
stwo Głowaccy natomiast mieli tot
ackiego Gulik8,ktory r 
- 
nież starał się nie pozostawać w tyle. Na porządku dziennym 
było niszczenie sobie zasiew'w,inspek
w,zamykanie stodeł i 
spichleża,w czym celował 
 nade wszystko Mikapo 
Państwo Gło
accy mieli w ogrodzie pi
kną stat 
 Matki 
Boskiej,do kt rej byłO przywiązan_1 wierzenie,że strzeże ca 
ł9ści majątku.Usłużny famulus Mika.skradł któregoś dnia 
igu- 
rę i ukrywał u siebie.Można.sorie wyobrazi
 jaka była radość 
u pallstwa Justynów , dy w jakiś' cżas pote. stat' ¥'
 znalazła się 
na swoim miełscucFowstała nawet miejscowa legenda,tłu
acząca. 
na swój sposób cudoway p
wrót Matki Bos
iej,
niej u
egający 
Qzarowi cudgwtwierdzili,że tym razem ziemskie siły Gulika 
spowodowały rewindykację. 
.- - 
Wreszcie sprawa sporu o ziemię,zakonczyła się w sądzie. 
Ze skar ą wystąpiła.pani Bo&czynska,domagając się zwr
tu poży- 
ozki,zaciągniętej niegdyś przez Jaworskieeo u jej ojca 1'io - 
.. . ,. . 
tra Nowodworskiego.Fo dłu£im rozpatrywaniu skargi,8ąd.przyznał 
połowę 
alawy BObczY1iskim,obie strony zaś,
nękane długotpwały- 
mi s:porami,postanowiły majątek sprzeda
cWystawioną.na licyta- 
cj
 jcirĘa 1880 jMalawę,wykupili państw, Justynowie Głowaccy 
. . . , 
i wten sposob zakończyły się długoletnie zatar i.Fanstwo Jus- 
tynowie,sympatyczni,kulturalni ludzie,mi€li troje dzieci. 
.
ajstarszy syn dr.Just

 po 8ko
czeniu 8
udi W pravlni?zy
h, 
zamies
kał wę Lwowie. 
Panna Jozefa wyszła za mąż za pa
a Stefana Janiszewskieco,br2- 
. , . 
ta wspomnianego wyżej ma
szałka 

wiatuwego. 
Po spłaceniu posa
 siostrze swej żony Marii 
utrz:urnr.ł się pan Stefan przy całej 
alawie. 
W ła 
ill,O mansardowym da
hu domu,
gromadzili 


Antoniewiczowej, 
,.Ał-
. .. .-v- i i.- 
szeref, {pamią tek
		

/042_0001.djvu

			-35- 
rodzinnychtwśr
d ktQrych n. szczeGólną uwa 
 zasłu ,iwała ko- 
lekcja oBrazów i portwetów pendzla Jana Nepomucena Głowao - 

iegotdzi
dka pani Stefanowej t obrazy Rafała Hadziewicz""Fe- 
,terza i monacłJ.ijskie
o Steinfeldaclkon9grafię 1!alawy i bir- 
czanskiego
eprezentowały'
dzi
czne akwarelctmalowane przez 
pana Justynatktóry r6vvnież na tym polu pr6
owa
 swoich sił. 
Bogate zbiory wschodnich kobieroów,uzupełn
ały dekoraoję 
... 
wnętrza. 
Wszys
ko uległo 
atracie w 1939 roku. 
& 


, 


W tym mniejwięoej czasietkiedy prolstwo Głowaecy wykupili od 
Bobczyńskich połow
 Malawy,przybył do Wiro 
'skiego Leopold 
Janiszewski.Był to stary kawaler,posta
 niezmier- 
nie ciekawa.W 
łodości brał udział w powstaniu 
węgierskim, jako porucznik woddziale ,nerała Be
 
ma.p0Ęn}ej ścigany przez właise austriackie, tułał się po 
świecie.Był w Konstantynopolu,dł
gie lata przebywał w Anglii, 
wreszcie wiedziony tęsknotą za kraje
,wrócił do Galicji. 
Około 1888 roku nabył od nr.Konarskiej pobliską Leszczawę. 

ie mając własnych dziecitzapisał ten majątek swemu bratu Woj- 
ciechowi Janiszewskie
,właścicielowi kilku wsi w jasielo
i
. 
Z kolei odziedziczyli dw
j. jego synowie ,Jan i Stefan. 
, . 

G śmierci starego pana mar
załka,gospodaruje poz..
ała po nim 
. wdowa, Zofia J-aniszewska. 


& - 


\ 
W czasach kiedy jeszcze hrabiowie Humniccy mieli wiel- 
kie dobra w ziemi birczffilskiej,służyli u nich: 
C
piilscY.PQźniej rodzina ta n
była Ł

nkę od.JGzefa 
Nowosielecki
g0.i z tej racji była niechętnie trakto- 
w
na przez okoliczną szlachtę. 
" 
Znany mi dobrze 3yn pierwszego 
abywcy,pa
 Jan Capiński był 
. 
 . 
człowi€kiem niezwykle prawym, ogólnie e
.też szanowano.Mla
 
brata,pułko
ika austriackiego,[orące-p 
olaka i patriotę.
		

/043_0001.djvu

			-36- 


Nie wiem 	
			

/044_0001.djvu

			-37- 
przen skiego adwolcata,rwwacki kupił Krec w,daj
c ot wką ty- 
siąc 'uldE:now, bo tyle tylko miał, a na reszt
 przyj f dłu i 
... 
:Blnko
o CI 
Tak został właścicielem ładne o majątku i rychło oka- 
zał si
 znakomitym Gospodarzem.Frócz tego dostarczał
ateria- 
ły dobudowy gościńca,ktgrą to dostaw
 otrzymał od mego ojcao 
Nic d
ivvnego,że zaczął się .dorabiaJ i dokupił wkr tce Lachawę 
za smiesznie niską cenę 10 000 guldenaw. 
Obecnie Krec'w i Lachawę dziedziczy s
n pana Władysła- 
w
,Edward NONacki.Corka,hr.Dzieduszycka otrzymała Ro
pucie, 
. 
rQvmie szczęśliwie naby'
przez jej ojca
 
Rozpucie,jeden z licznych majątków hr.Humnickich,prze- 
chodziło w XIX wielDJ przep różnych właścicieli. 
W 1895 roku zakupił tę wieś inż.Ferdynand Opolski z samoors- 
kier:o.J?o dz.iesięciu latach, pan Op.Iski sprzedał. Rozpucie,:-by 
wyposażyc swą c
rkę,któ
a wychodziła z
 mąż za starostę Emila 
- .- 
Rappe'fO.,Rodzin, Opolskich znam jedynie z opowiad
l mojej żo- 
ny;kt6ra w dziecillst
ie bywała w tym domu /Monasterzeój,są - 
. . 

iadującym o miedzę ze Sprynią 
podolską.. 
Obecnie 'iospodar'uj e w Rozpuciu pani Maria Dzieduszycka, 
a mąż jej postanowił zwal
ac na wsi pijanstwo.Aby lepiej po- 
kazą do czego prowadzi ten brzydki nał' .,zapijał się z chło- 
pami miejscowymi i za
iejscowymi i nie wychodził prawie z 
ar- 
czmy. 


& 
Muszę jeszcze wspomn
e
 o paru osobach,stanowiących 
SY
eg9 c
asti sylwetki ludzi związanych z z.iemiaństwe"1, che.;' już 
zie
 pozpawionych. 
Wielkim przyjacielem me
o ojca był pan Kajetan Lisowski,oże - 
niony z Marcęliną Nowosielecką,siostrą wspo
nianeco wyżej Jó- 
zefa No
osieleckiego. 
Całe życie chodził dzierżawa
i,p zniej na staroś
 syn 
jego Władysław,z1?-any a	
			

/045_0001.djvu

			-38- 


UlubioRym temat
m opowiad
l staruszka,był
 czasy Jego 
;ospodarki,oraz historia rodu LisoWBkich.Zdaje się,żę w obu 
. wypadkach trochę koloryzował. 
W '
loniku paastwa Lisowskich wiciały dwa-obrazy: z których 
jeden prz
dstawiał pochód lisowczyk0
,dTIl
i portret Anasta- 
zji Lisowskiej.żony sułtan
 SoliID
ao 
 
NiCd.y nie zapormę oburzenia p'J.na Kajetcna,gdy pLwna złośliwa 
. kuzynka powiedz,iała mu,że lisowczycY'J:li zwylrłyMi najemnika- 
mi,a Ana$tazja-o zgrozo-corką l-J0pa.NiE probowałem wyj "'.onia ' po- 
czciw 
u staruszkowi,że IJliala raC?ję przynajmniej w odni(
sie- 
niu do "sułtanki ", córki ru",,'=ie""o ksi
dza Mamc zyń ski e r:;o , '? czy""!. 
...Lyomnieł.:h LisoV1soy,pamięt"Jąc tylko,że była pierwszą żoną 
i0h pr'1toplasty. 


& 
Stanowisko yrektora T-wa Za
icz' v o ' Birczy piastował w 
("zasacr J<-
jmłodości pan Kazimie1:z Łodzi'l C

.rniecki..Za re- 
sztę posagu .3 ..Jj
 . żony,panny Jabłlrowskiej z Wif'11rop01ski,lm- 
pił ładnie 

 nac Stupnic
 
ołożoną real
oś
,otworzył 
saloni i ,przyjmował er- tiTczanskie ziemiaństwo. 
Pan Kazimierz pisy.. kor
spondencję do gazet,a poza 
t;ym wydał l 
rb-rz i apewne z tej racji tytułowano -o .
 -"1-.ią, 
czcp'
 zresztq 
ie miał niko
u za złe.. 
Dłn -i ;zas miejscowe U-::',,--r-- .....:;-:r-- pc wrażeniem walki, 
jaka toczyła się między penem Kazimierzem,a naczelnil
iem są,'u 
ł o 
las3eakim. 
Pan Podlaszecki. zarzuc
l ,że Tovy zystwo obdziera chłQP
w ze 
skóry 'b10rą
 13%,pan C
arniecki utrzy
ywał,iż przy nizszych 
procentach T-w.. nie utrzyma się .?OV\Ou.' - nienawiclci l'yły tak- 
I 
żei inne sprawy,niezaltżnie od czego obie itrony miały tro- 
chę racji..Na d:>1"lia.c złe o,..2odlaszecki pisywał do ruskie
o pi- 
sma "Diło" ,pan Kazimia-rz ,spGłpracował z "Gazeti:t Narodową", 
ar anem szlachty podolskiej.Obaj niepotrz
bnie yci
cali na 
światło dzienne dro'\:;'ne F1ieJ3co zata('
:i,a przy tej sposob - 
ności rosła niecn
v między Folakami a rusinami. 
&
		

/046_0001.djvu

			,. 


-59- 


Typem llbożałe G wielkiego pana był hrabia N.
z wuski. 
S\'.ictny nie.....	
			

/047_0001.djvu

			;1
		

/048_0001.djvu

			1' 1 " O . 
. \ 


. 


"'" 


.
		

/049_0001.djvu

			---- 


...
		

/050_0001.djvu

			I 
r .- 
L 
II' 


, 
'I 
i 


I. 
:"" 


y 



 


I 
! 


. ::.:. 


." 


,..... - 


. 1 .
 
..,